Kontakt
Biuro prasowe
Czy we Francji dojdzie do wielkiej koalicji?
21 lutego 2015

Zamachy terrorystyczne we Francji odmieniły jej życie i politykę. Podstawowym znamieniem nowej sytuacji jest niepewność. Do tej pory zakładano, że władza w 2017 roku musi przejść w ręce partii gaullistowskiej, UMP, kierowanej przez byłego prezydenta Sarkozy’ego.

Przed zamachem notowania prezydenta Hollanda były najniższe w historii V Republiki, lewica podzielona wewnętrznie szła od porażki do porażki.

Dziś urzędujący prezydent odzyskuje wpływy i jak napisał jeden z publicystów, „przybrał szaty męża stanu”. Z pewnością sprzyja mu też wspólna kampania dyplomatyczna, jaką prowadzi u boku kanclerz Merkel w sprawie Ukrainy. W tej sytuacji zwycięstwo kandydata UMP (najprawdopodobniej Sarkozy’ego) w drugiej turze wyborów prezydenckich jest nadal możliwe, ale nie tak pewne jak przed zamachem.

Reprezentatywny w tej sprawie jest głos Nicolasa Bavereza, publicysty „Le Figaro”. Baverez w 2007 roku był wielkim zwolennikiem Sarkozy’ego. Teraz nawołuje do odnowy UMP. Pisze, że przywództwo Sarkozy’ego jest bez duszy, pozbawione wizji i politycznego planu. Chciałby widzieć UMP odnowione, jako partię zmiany społecznej, stawiającą na wolność i energię obywateli i ograniczającą etatyzm. Publicysta przestrzega przed stagnacją, która może się skończyć tym, że w drugiej turze staną naprzeciwko siebie Holland i Marine Le Pen. Trzeba dodać, że partia Sarkozy’ego ma problem z FN, który przesunął się w stronę centroprawicy i został oddiabolizowany. Wspominałem na tych łamach [LINK] o świetnej analizie Oliviera Roya, który opisał proces normalizacji tej partii.

Dziś UMP Sarkozy’ego ma kłopoty ze skonfrontowaniem się z FN. Nie potrafiła obrać jednoznacznej postawy w drugiej turze wyborów uzupełniających w Doubs, gdzie kandydat socjalistyczny zmierzył się z kandydatem FN. Część działaczy była za wsparciem socjalistów w ramach bloku republikańskiego, część za absencją. Co więcej, większość wyborców UMP opowiada się za współpracą z FN.

Niepewne jest nie tylko to, kto wygra wybory prezydenckie w 2017 roku, ale także stałość reguł rządzących V Republiką. System stworzony przez de Gaulle’a w 1958 roku nie zna wielkiej koalicji. Unikatowa ordynacja wyborcza, wybory większościowe w dwóch turach premiowały najsilniejsze ugrupowanie i eliminowały skrajną niegdyś partię komunistyczną, potem Front Narodowy.

Ale dziś Front nie jest już partią protestu, jego poparcie sięga blisko 30 procent. W tej sytuacji może nie zadziałać mechanizm polegający na tym, że partia, która wygrywa wybory prezydenckie, powtarza sukces 6 tygodni później w wyborach do Zgromadzenia Narodowego i samodzielnie tworzy rząd. Dziś system polityczny zdominowany jest przez trzy silne partie, z których być może żadna nie uzyska większości w parlamencie. Wtedy po raz pierwszy w historii V Republiki dojdzie do wielkiej koalicji. Czy będzie to wielka koalicja UMP i partii socjalistycznej? Czy też odnowiona UMP odniesie sukces samodzielnie, potwierdzając reguły V Republiki

Kazimierz Michał Ujazdowski

Artykuł ukazał się na stronie www.wszystkoconajwazniejsze.pl