Kontakt
Biuro prasowe
Kultura naszą racją stanu
18 czerwca 2011

Edukacja, kultura i nauka traktowane są przez państwa Zachodu jako sfery wywierające decydujący wpływ na budowanie kapitału społecznego, niezmiernie istotnego dla tworzenia podstaw dobrobyty ekonomicznego. W Polsce kultura wciąż traktowana jest przez rządzących jak obciążenie, a wydatki na nią jako zbędny luksus.

We wspomnieniach Philipe’a de Gaulla’e syna Generała, jest taki oto wiele mówiący fragment. De Gaulle obejmuje władze z chwilą wyzwoleniu Paryża przez Amerykanów z końcem sierpnia 1944 roku. Pięć dni po tym wydarzeniu przyjmuje znakomitego pisarza Francois Mauriaca, w następnych dniach innych członków Akademii Francuskiej. Tym, którzy wątpia w sens rozmów z twórcami w tak ciężkich chwilach, gdy Francja toczy jeszcze walkę z Niemcami, odpowiada, że nawiązanie kontaktów z inteligencją narodu, która buduje prestiż Francji w świecie, jest zadaniem państwowym. Później, gdy powróci do władzy w 1958 roku, aktywny mecenat w sferze kultury będzie jedną z cech polityki gaullistów. Rozmach projektów zaplanowanych przez André Malraux, który wtedy piastował stanowisko ministra kultury był szeroko znany poza Francją.

Ktoś może powiedzieć, że takie podejście do kultury należy już bezpowrotnie do historii. Tymczasem przykłady wielu państw Europy Zachodniej pokazują, że aktywny mecenat państwa w sferze kultury jest wciąż rzeczywistością. Pomimo kryzysu finansowego obejmującego cały Stary Kontynent edukacja, kultura i nauka traktowane są jako sfery wywierające decydujący wpływ na budowanie kapitału społecznego, w dłuższej perspektywie (mierzonej pokoleniami, a nie kadencjami) niezmiernie istotnego dla tworzenia podstaw dobrobytu ekonomicznego. Dlatego też obszary te są wyłączane z mechanicznych oszczędności wynikających z problemów budżetowych, powstają nowoczesne instytucje, a prawo – także podatkowe – kształtowane jest w sposób, który kieruje przepływ pieniędzy (nie tylko publicznych) w stronę tych dziedzin. Można wskazać na kraje takie jak Finlandia, które w chwilach kryzysu inwestują w tę sferę, albowiem ich przywódcy mają przekonanie, że w dłuższej perspektywie rozwój kraju zależy do poziomu edukacji i wartości kapitału kulturowego. Pomimo kryzysu w ostatnich latach powstały we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii nowoczesne placówki muzealnictwa historycznego.

W Polsce kultura wciąż traktowana jest przez rządzących strategów jak obciążenie, a wydatki na nią jako zbędny luksus . Dlatego też przedstawiony dwa lata temu na krakowskim Kongresie Kultury Polskiej postulat wydatków na kulturę na poziomie 1% wydatków budżetu państwa realizowany jest tak opornie. Jeśli wnikliwie przyjrzymy się wewnętrznej strukturze budżetu, okazuje się, że pewne obszary należące do sfery kultury i dziedzictwa narodowego zostały dotknięte nie brakiem realnego wzrostu, lecz znaczącą redukcją wydatków. Nakłady budżetu państwa na ochronę zabytków za rządów obecnej koalicji dramatycznie spadają. W 2007 roku, kiedy pełniłem funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego, dotacje na zadania z zakresu konserwacji zabytków wyniosły ponad 115 milionów złotych. Na sam Dolny Śląsk przeznaczona została kwota ponad 20 mln złotych co umożliwiło konserwację wielu zabytków w naszym regionie. Był to efekt konsekwentnej polityki na rzecz wyprowadzenia tej sfery z zapaści, do jakiej doprowadziły ją rządy SLD. Początek obecnej kadencji nie zapowiadał jeszcze dramatu. Było to w dużej mierze zasługą zmarłego tragicznie w katastrofie smoleńskiej śp. Tomasza Merty, w ocenie środowisk związanych z ochroną zabytków najlepszego generalnego konserwatora po 1989 roku. Jednak już przeprowadzona przez koalicję rządową w 2009 roku nowelizacja budżetu przyniosła niezrozumiałą redukcję wydatków w obszarze ochrony zabytków. W tym roku przeznaczono na ten cel tylko 55 mln złotych. W roku przyszłym pomimo deklaracji, że budżet na kulturę wzrasta wydatki na zabytki nie wrócą do poziomu sprzed trzech lat. To efekt świadomych, choć wstydliwie skrywanych decyzji.

Kolejnym poważnym błędem obecnej ekipy jest zaniechanie wprowadzenia w życie przygotowanej w czasie mojego urzędowania reformy systemu konserwacji zabytków. Oczekiwane przez całe środowisko konserwatorów zmiany polegać miały między innymi na wydzieleniu służb konserwatorskich z nadzorowanej przez wojewodów administracji zespolonej i stworzeniu jednolitych w skali kraju standardów ochrony zabytków. Zamiast tego pozostawiono stary, niefunkcjonalny model, z którego najbardziej niezadowoleni są zwykle słabo opłacani pracownicy urzędów wojewódzkich. Co więcej konserwatorów zintegrowano w strukturze urzędów wojewódzkich. Oznacza to kolizję interesów. Tymczasem konserwatorzy powinni być niezależni od wojewody skoro w praktyce oceniają decyzje podejmowane przez jego urzędników.

Po czterech latach kadencji jasne jest, że do jej zakończenia nie zostanie udostępnione publiczności żadne nowe muzeum historyczne. Projekt Europejskiego Centrum Solidarności boryka się z poważnymi problemami, Muzeum Historii Polski nie otrzymało środków europejskich (za przeznaczenie których odpowiedzialny jest polski minister kultury), Bogdan Zdrojewski odebrał fundusze na budowę Muzeum Ziem Zachodnich we Wrocławiu, zaś projekt Muzeum II Wojny Światowej jest jeszcze w zbyt wczesnej fazie zaawansowania. Przyczyny wstrzymania bądź opóźnienia w realizacji tych inwestycji są różne, nie zawsze zależne od decyzji ministra. Ale efekt jest niestety jednoznaczny – mijają kolejne lata, do Polski przyjeżdża coraz więcej zagranicznych gości, a jedyną dobrze działającą instytucją tego typu pozostaje stworzone przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego (jako prezydenta stolicy) Muzeum Powstania Warszawskiego. Inne placówki funkcjonują głównie jako biura ds. inwestycji, a nawet w tak niesprzyjających warunkach są w stanie przygotowywać wartościowe projekty – jak zorganizowana przez Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” wysoko oceniana wystawa „Solidarny Wrocław”, udowadniająca sens i potrzebę stworzenia Muzeum Ziem Zachodnich. Przy okazji warto powiedzieć, ze Muzeum Ziem Zachodnich nie jest roszczeniem Wrocławia do rządu o wsparcie dla inicjatywy o znaczeniu lokalnym. Muzeum Ziem Zachodnich jest jedną z najciekawszych inicjatyw nowoczesnego muzealnictwa o znaczeniu ogólnopolskim, ma bowiem zaprezentować niezwykle ciekawy dla Polski i Europy fenomen budowy przez Polaków kultury i cywilizacji materialnej po zniszczeniach II Wojny Światowej. Dzieło Kardynała Kominka autora „Orędzia” biskupów polskich do biskupów niemieckich” było jednym z prekursorskich aktów budowy prawdziwej jedności narodów Europy.

To niestety nie koniec listy błędów i zaniechań. Pula środków na cieszący się bardzo dużym zainteresowaniem, kierowany do organizacji pozarządowych program wspierania inicjatyw z zakresu edukacji historycznej „Patriotyzm Jutra” została zredukowana pięciokrotnie do niespełna miliona złotych rocznie. Od lat słyszymy o stworzeniu nowego systemu polskiej dyplomacji kulturalnej, zapowiadany projekt ustawy o Instytucie „Kultura Polska” mającym zastąpić Instytut Adama Mickiewicza do tej pory nie ujrzał światła dziennego. Podobnie jest z projektem dotyczącym Narodowego Instytutu Audiowizualnego – według szumnie ogłaszanych założeń, nowej, silnej instytucji odpowiedzialnej za gromadzenie, digitalizację i upowszechnianie dzieł kultury polskiej utrwalonej w postaci dźwiękowej i wideo. Nie ma reakcji na postulat środowiska bibliotekarskiego, aby wpływy budżetowe wynikające z objęcia podatkiem VAT sprzedaży książek przeznaczyć na zakup nowości dla bibliotek, szczególnie w mniejszych miejscowościach.
Na domiar złego w ostatnich dosłownie dniach rząd forsuje ustawę o prowadzeniu działalności kulturalnej, która znosi standardy prawa pracy w stosunku do młodych artystów podejmujących pracę w teatrach, filharmoniach i orkiestrach. W okresie pierwszych piętnastu lat zatrudnienia zakazana będzie możliwość zawierania umów na czas nieokreślony. Przymus stosowania umów sezonowych skutkujący brakiem elementarnego poczucia bezpieczeństwa zdestabilizuje prace instytucji kultury.
Minister Bohdan Zdrojewski budzi szacunek ze względu na styl polityki i unikanie konfrontacji .Chciałbym go chwalić nie tylko za styl, lecz za program i czyny. Niestety, nie mogę tego uczynić, bo w tej sferze mamy do czynienia z brakiem aktywnego mecenatu oraz ze zmarginalizowaniem sfery zabytków, dziedzictwa kulturowego i polityki historycznej.1818