Kontakt
Biuro prasowe
O nauczaniu historii i polityce historycznej – Wywiad Piotra Zaremby z Kazimierzem Ujazdowskim
17 września 2011

-Dlaczego Jarosław Kaczyński kierując list do premiera Tuska,  wybrał nauczanie historii w szkołach na jeden z tematów kampanii?

-Bo historia to nie jest zwykły „techniczny” przedmiot. Na dobrze prowadzonych zajęciach z tego przedmiotu młody Polak uczy się odpowiedzialności za wspólnotę. To nie wyklucza dyskusji – na przykład o różnych drogach do polskości, taka dyskusja kształtuje zresztą kreatywne postawy uczniów.. Ale obecność historii w szkołach to kwestia stosunku do dziedzictwa narodowego. PO odwraca się do niego tyłem.

-Minister Hall już odpowiedziała: historia jest w szkołach nadal, tyle że kurs zasadniczy kończy się w pierwszej klasie liceum, a druga i trzecia klasa to czas nauczania przedmiotu humanistycznego „historia i społeczeństwo”.

-Jako wykładowca wiem, że bez solidnego rusztowania z faktów nie ma przyswajania wiedzy. Ten przedmiot, o którym pan mówi to wiązka wybranych zagadnień, wielu ważnych zresztą tam nie ma, na przykład wkładu Polski w dzieje Europy. Nauczyciele, którzy są największymi pasjonatami historii uważają, że to faktyczna recepta na likwidację przedmiotu, a ja im ufam. W mojej dzisiejszej konferencji we Wrocławiu, pod pomnikiem rotmistrza Pileckiego, brał udział Roman Kowalczyk, dyrektor jednego z najlepszych wrocławskich liceów, imienia Agnieszki Osieckiej, który ma takie właśnie zdanie. I żeby bronić tego swojego przekonania startuje z listy PiS.

-Obecny rząd niszczy historię?

-W swojej zresztą aroganckiej odpowiedzi pani minister używa nieprawdziwych argumentów. Mówi, że to obecny system zniechęcał młodzież do wyboru historii na maturze. Ale nie dodaje, że wiele uczelni zrezygnowało z historii jako przedmiotu egzaminacyjnego, a matura jest połączona z egzaminem wstępnym na studia. Naprawdę, francuskie czy niemieckie elity zaczęły odbudowywać zainteresowanie swoich obywateli dziejami wspólnoty. Trzeba to robić ciekawie, ale trzeba. A my sięgamy jako państwo po jakieś anachroniczne lewicowe wzorce.

-Rozważacie inne formy oprotestowania tej polityki?

-Podzielam pogląd profesora Sadurskiego, że Trybunał Konstytucyjny powinien  być bardziej aktywny. W konstytucji jest mowa o obowiązku ochrony dziedzictwa narodowego i być może ten spór powinien być rozstrzygnięty właśnie przed Trybunałem. Ale to ostateczność. My zakładamy, że wygramy wybory i zmienimy rozporządzenie w tej sprawie.

-Stosunek do dziedzictwa narodowego oddziela PiS od PO?

-Wymieniłem dziś szereg innych kwestii, które chcemy zmienić. Należy odblokować budowę Muzeum Historii Polski. Minister Zdrojewski poskąpił 20 milionów złotych na kontynuację  prac nad samym projektem, choć został rozstrzygnięty konkurs. Także Muzeum Ziem Zachodnich jest złożone na barki samego Wrocławia i jest przez to przedsięwzięciem zbyt skromnym. A nie ma lepszej odpowiedzi na kłamstwa Eriki Steinbach niż dzieje związków tych ziem z polskością. Wreszcie mój dawny projekt „Patriotyzm Jutra”. On polegał na wspieraniu organizacji społecznych w rozmaitych przedsięwzięciach historycznych i kulturalnych. Także organizacji odległych od prawicy, jak „Mam Talent”. Warto dawać pieniądze na to aby wykształceni młodzi ludzie, informatycy, pracowali z licealistami.

– Pojawia się natychmiast pytanie, czy te pieniądze znajdziemy?

-Ale budżet Ministerstwa Kultury nie zmienił się od czasu, gdy ja byłem ministrem. Po prostu Bogdan Zdrojewski daje dużo więcej na sztukę nowoczesną. Ja też na nią dawałem, ale wystarczą drobne przesunięcia.

-Na wielkie projekty muzealne już chyba nie drobne?

-Więc je należy umieścić na liście inwestycji wspieranych ze środków unijnych. To jest możliwe.

– Spytam raz jeszcze. Kiedyś PiS i PO nie miały zasadniczo odmiennych poglądów na historię, na ochronę dziedzictwa narodowego. Skąd ta różnica?

– Platforma skręciła w lewo. W stosunku do Platformy Rokity i Gilowskiej, ale nawet w stosunku do Platformy Tuska z 2007 roku. Wobec ochrony dziedzictwa narodowego prezentuje dziś obojętność, a wobec historii w szkołach hołduje lewicowym eksperymentom.

Piotr Zaremba, Kazimierz M. Ujazdowski