Kontakt
Biuro prasowe
Dlaczego w nowoczesnym państwie tak ważna jest odpowiedzialna polityka historyczna?
19 marca 2008

Dlaczego w nowoczesnym państwie tak ważna jest odpowiedzialna polityka historyczna?

Polityka historyczna to wyrażenie  przekonania, że państwo nie może lekceważyć historii. Przeszłość nie jest zupełnie martwa i nie przestała wywierać istotnego wpływu na nasze życie.

Mówiąc o polityce historycznej, wskazujemy na odpowiedzialność państwa za stworzenie możliwości prowadzenia rzetelnych badań historycznych, za podtrzymywanie zainteresowania historią o za stałe toczenie batalii przeciw erozji pamięci zbiorowej. Dobre funkcjonowanie demokratycznego państwa wymaga wspólnoty obywateli, konstytuującej się nie tylko wokół zespołu wspólnych wartości, lecz także symboli i historycznych przeżyć. Miarą dobrej polityki jest ciągłość i konsekwencja w realizacji celów i projektów, które mają istotną wartość dla państwa i obywateli.

Na czym polega według pana postawa nowoczesnego patriotyzmu. Czy w dobie, unifikującej i relatywizującej rzeczywistość, kultury masowej termin ten nie jest nazbyt elitarny i niezrozumiały?

Wbrew rozmaitym, wygłaszanym obecnie także w Polsce opiniom, patriotyzm nie należy do przeszłości. Oznacza nie tylko szacunek do rodzimej tradycji, własnej historii i dokonań przodków, lecz kształtuje poczucie więzi ze społecznością, do której należymy. Patriotyzm przyszłości to patriotyzm oddolny, obywatelski, autentyczny i spontaniczny, a nie deklarowana i wymuszona odgórnie przez polityków postawa, która duchem pozostaje bliska szkolnym akademiom rocznicowym z czasów PRL. Patriotyzm przyszłości to patriotyzm pozytywny, czerpiący siłę z dumy z własnej historii i wolny od kompleksów. Musi być postawą dojrzałą, mieć odwagę mierzenia się z trudnymi problemami naszej historii i współczesności. Ten patriotyzm musi nam bowiem pomóc sprostać wyzwaniom, jakie stają przed naszą Ojczyzną w XXI wieku.

Przez dwa lata rządów skutecznie udawało się panu promować kulturę jako istotny czynnik narodowotwórczy. Ma pan poczucie, że przywrócił pan kulturze należne jej miejsce?

To był bardzo udany okres, nasze założenia zostały w pełni zrealizowane. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego stało się jednym z najbardziej europejskich ministerstw, świetnie realizowaliśmy fundusze europejskie dla rozwoju kultury. Nie ma takiej rzeczy, którą zostawialibyśmy w stanie niedobrym. Jesteśmy rzecznikami pełnego mecenatu rządu nad zadaniami rozwoju kultury polskiej.

W moim urzędowaniu starałem się kierować takim pojmowanie kultury jakim znajdujemy je w myśli Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość to dla narodu najważniejsze wartości” Chodzi tu o szerokie widzenie kultury, jako bogactwa wartości duchowych, decydujących o tym, że człowiek wykracza po za wymiar dążeń i interesów materialnych. Kultura jest tym co w człowieku wysokie, Jak Twierdzi najwybitniejszy biograf Papieża George Weigel –  w myśli Jana Pawła II to kultura, a nie polityka czy ekonomia, jest najważniejszą siłą sprawczą dziejów.

Na arenie międzynarodowej spektakularnym sukcesem pańskiej ekipy było powstrzymanie tendencji do szkalowania Polaków jako twórców obozów koncentracyjnych z czasów II wojny światowej.

Decyzja UNESCO poprzedzona była szerokimi konsultacjami oraz aktywną kampanią dyplomatyczną prowadzoną przez polski rząd. W zespole pracującym na ten sukces znajdowali się nie tylko pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czyli jak to pan ujął mojej ekipy, ale także Ministerstwa Spraw Zagranicznych, eksperci, którzy współpracowali w przygotowaniu dokumentacji, w tym przede wszystkim prof. Władysław Bartoszewski, oraz  partnerzy izraelscy i nasi przedstawiciele w UNESCO.

Decyzja UNESCO o zmianie nazwy obozu w Oświęcimiu na „Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)”, oznacza zwycięstwo prawdy historycznej, która obok sprawiedliwości jest główną wartością, jaka powinna kształtować życie wspólnoty międzynarodowej. To sukces Polski, która otrzymuje instrument w walce z kłamstwem. Nikt nie będzie mógł mówić o „polskich obozach zagłady” bezkarnie.

Według różnorakich rankingów, działania ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego w rządzie J. Kaczyńskiego oceniane są bardzo wysoko. Profesjonalizm poparty faktyczną troską o kulturę doceniała także ówczesna opozycja z PO na czele. We Wrocławiu tę kompetencję widać dziś gołym okiem.

Zgodnie ze zobowiązaniami podjętymi przed wyborami w 2005 r., już w 2006 r. nastąpił wzrost wydatków w budżecie państwa na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego. W 2007 r. budżet uległ kolejnemu zwiększeniu i zamykał się w niespotykanej dotychczas kwocie 1 mld 870 mln zł, a w 2008 roku budżet kultury po raz pierwszy przekroczył kwotę 2 miliardów złotych. Odkąd objąłem urząd Ministra w 2005 roku środki budżetowe znajdujące się w dyspozycji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego wzrosły o 30 procent. Wzrost wydatków państwa jest wyraźnie odczuwalny w obszarze kultury i sztuki, zarówno dotacji dla państwowych instytucji kultury, jak i wsparcia dla przedsięwzięć realizowanych przez samorządy i organizacje pozarządowe w ramach programów operacyjnych MKiDN. Prawdziwy przełom nastąpił w bardzo zaniedbywanej do tej pory dziedzinie, jaką jest ochrona zabytków, gdzie wzrost budżetu w stosunku do roku 2005 był blisko pięciokrotny.

Dolny Śląsk, na którym znajduje się 12 % wszystkich obiektów zabytkowych zarejestrowanych w Polsce, po raz pierwszy został objęty poważnym finansowaniem zadań konserwatorskich.

Wiele z tych obiektów to ważne zabytki, które od lat czekały na remont. Duża ich część po wyremontowaniu wypełniać nowym blaskiem przestrzeń miejską i służyć turystom oraz społeczności (jako obiekty sakralne, kulturalne, publiczne).

Przykładem może być kompleks wokół kościoła Św. Macieja. Ten przez lata zaniedbany zabytek dzięki wsparciu z MKiDN stał się pięknym obiektem uzupełniającym szlak z Rynku na Ostrów Tumski pełniącym ważne funkcje sakralne, społeczne i kulturalne, a odrestaurowany dziedziniec łączący kompleks kościoła i Ossolineum stanął się atrakcyjnym miejscem na mapie turystycznej Wrocławia.

Innym wartym podkreślenia przykładem jest kościoła Św. Krzyża należącego do parafii Katedralnej św. Jana Chrzciciela wybudowany w XIII wieku jako pierwszy dwupoziomowy kościół we Wrocławiu. Dotacja pozwoliła na remont dachu i poprawienie stanu kościoła, który niewątpliwie jest dla Wrocławia przepiękna ozdobą. W sumie przy wsparciu funduszy ministerialnych we Wrocławiu udało się odrestaurować m.in takie obiekty jak: Bazylika Mniejsza Św. Elżbiety, Kościół św. Rodziny, Kościół NMP Królowej Polski, a także Zespół budynków Sióstr świętej Elżbiety, który upiększa Wrocławski Ostrów Tumski.

Również wiele środowisk katolików, nie tylko zresztą na Dolnym Śląsku, bardzo wysoko ocenia pańskie dokonania. Wiele kościołów udało się w różnorodny sposób dofinansować, np. kościół uniwersytecki, gdzie proboszczem jest redaktor naczelny NŻ, ks. Piotr Nitecki.

W latach 2005-2007 doszło do przełomowej zmiany systemu finansowania ochrony zabytków w Polsce. Wydatki budżetowe na ten cel wzrosły aż czterokrotnie i po raz pierwszy w historii wyraźnie przekroczyły kwotę 100 milionów złotych rocznie. W ramach realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego programu Dziedzictwo kulturowe w samym tylko 2007 roku dofinansowano renowację ponad 350 zabytków, z czego większość stanowią obiekty sakralne, a w  latach 2006-2007 z pomocą funduszy ministerialnych wyremontowano 636 obiektów w całej Polsce. Wśród nich znalazły się między innymi: kolegiata romańska w Tumie, klasztor i kościół Sióstr Wizytek w Warszawie, Sanktuarium Maryjne w Świętej Lipce, Kościół św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława, Kościół św. Anny na Wrocławskich Praczach Odrzańskich, Klasztor Ojców Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, Klasztor OO. Dominikanów w Jarosławiu i katedra w Łomży.

Nie wszystkie pańskie inicjatywy podobają się jednak nowej władzy. Mam tu na myśli  Muzeum Ziem Zachodnich. Dlaczego, pana zdaniem, MZZ jest tak ważną inicjatywą na mapie Dolnego Śląska?

Muzeum Ziem Zachodnich jest przykładem pozytywnej troski o pamięć i wyrazem pozytywnej polityki historycznej. Projekt wynika z silnego przekonania, że tu na naszych ziemiach po roku 1945 działa się wspaniała historia odbudowy cywilizacji i integracji społeczeństwa w atmosferze patriotyzmu i tolerancji. Wyraża poczucie, że rola jaką odegrał Kardynał Kominek w dziele pojednania europejskiego jest ciekawsza dla cudzoziemców niż wiele innych wątków współczesnej historii. Ten kto tego nie rozumie bądź nie chce zrozumieć pozbawia Wrocław szansy na ukazanie Europie fascynującej historii.

Bogdan Zdrojewski, obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego twierdzi, że idea MZZ jest sztuczna, niejasna i że kompromituje Wrocław. Dlatego też wycofał się z finansowania tego projektu. Wcześniej jednak, będąc w opozycji, mocno wspierał pańskie plany dotyczące tego muzeum. Jakie jest pana zdaniem podłoże tak diametralnej zmiany zdania ministra Zdrojewskiego?

Z wielkim zaskoczeniem przyjąłem decyzję ministra Bogdana Zdrojewskiego o skreśleniu tego projektu z listy inwestycji kluczowych finansowanych ze środków europejskich.

Muzeum odpowiada na prawdziwą potrzebę prezentacji tego, co niezwykle istotne w historii najnowszej. Gorące przyjęcie zorganizowanej na Dolnym Śląsku wystawy „Pociąg do historii” i napływające wciąż indywidualne świadectwa potwierdzają obywatelskie zainteresowanie i potrzebę powstania nowoczesnej placówki muzealnej.

Rangę tego projektu rozumie każdy, kto wie, że współczesne państwo nie jest spółka akcyjną, prostym związkiem interesów ekonomicznych. Tradycja historyczna jest silnym spoiwem wspólnoty obywatelskiej i państwowej, ma potężne znaczenie edukacyjne i promocyjne. Najbardziej nowoczesne państwa – takie jak Niemcy gdzie ostatnio otwarto Niemieckie Muzeum Historyczne – budują muzea prezentujące własne doświadczenie historyczne. Praktyczne wycofanie poparcia przez ministra Zdrojewskiego dla tego projektu jest decyzją, która przekracza ramy resortu kultury. W istocie jest to decyzja całego rządu świadczącą o braku zdolności do działania w kategoriach nowoczesnego państwa, które potrafi wprowadzać własną historię do obiegu międzynarodowego. Trudno odnaleźć racjonalne powody takiej decyzji. Byłoby dobrze gdyby projekty o takiej wartości nie musiały przebijać muru partykularyzmu i partyjniactwa.

Rozmowa Krzysztofa Kunerta z Kazimierzem M. Ujazdowskim