Biuro prasowe
Rusyfikacja Polski Współczesnej – Adolf Bocheński A. Bocheński, Rusyfikacja Polski Współczesnej
Patriotyzm powinien łączyć, a nie dzielić

W czasach kryzysu i pomieszania pojęć trzeba przywracać właściwe znacznie słów. Patriotyzm nie jest do pogodzenia z egoizmem, z niechęcią do innych, z wykluczaniem i potępieniem całych grup społecznych. Patriotyzm nie może być instrumentem walki politycznej, utrzymywania przy władzy partii politycznej chcącej uchodzić za jedyną, która służy Ojczyźnie. Nasi wielcy przodkowie począwszy od Adama Czartoryskiego a skończywszy na Janie Pawle II przypominali, ze Patriotyzm to mądra miłość Ojczyzny. To duma z własnego dziedzictwa połączona z uznaniem dla innych narodów i ze zdolnością do współpracy na arenie międzynarodowej.

W europejskim kręgu kulturowym pierwszym przejawem patriotyzmu jest szacunek do języka, kultury i dziedzictwa historycznego. Narody zdolne do wytworzenia państwa muszą wznieść się piętro wyżej i nadać swojemu patriotyzmowi bardziej dojrzałą formę. W przysiędze, jaką składa Prezydent, jest mowa o wierności Konstytucji, niepodległości, bezpieczeństwu państwa, dobru Ojczyzny i pomyślności obywateli. W naszym przypadku patriotyzm to zobowiązanie do służby Rzeczypospolitej, łączenie całej wspólnoty wokół tego, co buduje potencjał Polski. To odpowiedzialność za kulturę i poszanowanie tradycji. To rozwój potencjału gospodarczego oraz troska o to, by nikt w Polsce nie był krzywdzony. To starania o to, by polska edukacja była godna swych najlepszych tradycji i wyposażała młodzież w wiedzę pozwalająca zdobywać świat. To wreszcie postawa szacunku dla prawa i Instytucji, które zbudowała niepodległa Rzeczpospolita. To wola reformowania państwa na gruncie cywilizowanych reguł.

Wspominany książę Adam Czartoryski, który ponosił największa odpowiedzialność za prowadzenie polityki w epoce XIX wiecznej emigracji pisał „patriotyzm jest z Boga, a nie na odwrót”. Ten zapis to odgrodzenie miłości do Ojczyzny od nacjonalizmu i jednoznaczne powiedzenie, że chrześcijaństwo zobowiązuje do odrzucenia postawy niechęci do innych. Bardzo się cieszę, że wielu polskich biskupów przypominało w ostaniem czasie tę elementarną prawdę. Jestem przekonany, że Wrocław, tak jak do tej pory, nadal będzie kontynuował najlepsze tradycje polskiego patriotyzmu. Dojrzały patriotyzm potrafi łączyć narodowe cele z umiejętności współdziałania z narodami Europy. To prawda, że dziś Stary Kontynent doświadcza ciężkiego kryzysu cywilizacyjnego, ale wciąż jest naszym szerszym domem, w którym chcemy poruszać się swobodnie, gospodarować i studiować. To dom, bez którego jesteśmy skazani na hegemonię Rosji.

Polityka polska, gdyby była nastawiona na poszukiwanie sojuszników, mogłaby z powodzeniem wpływać na kształt Unii Europejskiej. Mogłaby też promieniować własną kulturą na innych, co przecież udowodniliśmy w latach 90. Niewiele osób pamięta, że właśnie wtedy polskie projekty kulturalne podbijały Europę i świat. Tak jak to miało miejsce w przypadku wystawy „Kraj skrzydlatych jeźdźców”, targów książki we Frankfurcie (2000) czy brukselskich Europaliów (2001). Trzeba do tych wzorców nawiązać z pożytkiem dla prestiżu Polski. Miałem zaszczyt wspierać te inicjatywy jako minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Niestety, obóz rządzący w Polsce chce zawłaszczyć pojęcie patriotyzmu do celów ścisłe politycznych. Telewizja publiczna, która jest zobowiązana do sprawowania misji w kulturze i dbałości o pluralizm stała się instrumentem propagandy, która nie waha się odbierać Godności przeciwnikom władzy, tak jak to miało miejsce w czasie protestu młodych lekarzy. Dochodzi do wynaturzenia patriotyzmu. Zamiast łączenia mamy drastyczna politykę dzielenia społeczeństwa; zamiast naprawy Rzeczypospolitej burzenie tego, co dobre; zamiast szacunku dla prawa jego destrukcja; zamiast ambicji wpływania na Europę spór niemal ze wszystkimi państwami. Zamiast oczekiwanego przez rodziny spokoju podsycanie konfliktu społecznego. 

Nawet jeśli dziś ta polityka zdobywa uznanie dużej części opinii publicznej, jutro musi wydawać złe owoce. Ludzie, którzy poczuwają się do odpowiedzialności publicznej nie mogą pozostawać wobec tej praktyki obojętni. Muszą przypominać ze patriotyzm ma łączyć, a nie dzielić, że reforma państwa ma służyć wszystkim obywatelom, że Polska może z powodzeniem powrócić do aktywnej roli w Europie, że w życiu narodu tak jak w życiu jednostki liczy się to, co po sobie zostawiłeś. Liczy się po prostu dobra robota i trwałe skutki. Wypowiadam te słowa z mocą, ponieważ jestem przekonany, że tylko dzięki takim postawom odrodzi się życie publiczne w Polsce. 

 

Kazimierz Michał Ujazdowski

Dobra polityka pamięci i radość Wrocławia

Wartościowa polityka pamięci wymaga wytrwałości i konsekwencji. Musi być spójna i przemyślana. Ukazywać doświadczenia historyczne przez pryzmat losów konkretnych ludzi i całych społeczności. Powołany przeze mnie w 2007 roku Ośrodek Pamięć i Przyszłość przez dziewięć lat swojego istnienia znalazł swoje trwałe miejsce na kulturalnej mapie Wrocławia i Dolnego Śląska. Od dziś zgodnie z decyzją prof. Piotra Glińskiego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego instytucja wraca do formuły, w której będzie przedmiotem wspólnej troski państwa i miasta. Motywem decyzji o współprowadzeniu Ośrodka jest przekonanie o tym, że dorobek Dolnoślązaków jest nie tylko ważną składową polskiego doświadczenia historycznego, ale ma też sens europejski.

Zakończenie II Wojny Światowej oznaczało przesunięcie granic państwa polskiego. W wyniku decyzji jałtańskich nastąpiło przymusowe przesiedlenie mieszkańców Kresów Wschodnich na tereny przyłączone do Polski w 1945 roku. Po okresie zniszczeń wojennych na obszarze Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zachodniego ukształtowały się nowe wspólnoty regionalne i lokalne. Materialny i kulturowy dorobek wypracowany przez kilka powojennych pokoleń mieszkańców tych ziem jest efektem wielkiego wysiłku cywilizacyjnego i stanowi historyczny fenomen. Doskonale widać to w dzisiejszym Wrocławiu.

Wielkie znaczenie miał Kościół, który w ogromnym stopniu przyczynił się do definitywnego zintegrowania Ziem Zachodnich w ramach polskiego organizmu państwowego. Trzeba także wymienić dzieła kultury i nauki, które stały się ważną częścią polskiego dziedzictwa narodowego. Uniwersytet Wrocławski i Politechnika Wrocławska kontynuowały znakomite tradycje nauki lwowskiej, choćby szkoły matematycznej. Stolica Dolnego Śląska stała się po wojnie czołowym polskim ośrodkiem teatralnym (Jerzy Grotowski, Henryk Tomaszewski), plastycznym i istotnym miejscem kultury muzycznej (Wratislavia Cantans). To tutaj znalazły się zbiory lwowskiego Ossolineum.

Dokonania mieszkańców Wrocławia, Szczecina i innych miast „ściany zachodniej” świadczą o sile polskiego ducha. Warto to podkreślać, gdyż pozytywne zdolności cywilizacyjne osiedlających się tutaj Polaków niejednokrotnie poddawano w wątpliwość. Mamy prawo być dumni z polskich osiągnięć na Ziemiach Zachodnich, tym bardziej, że towarzyszy im szacunek dla wielokulturowego dziedzictwa tych obszarów.

Niemcy odwiedzający dziś Wrocław są często zaskoczeni nie tylko dynamiką gospodarczą, ale również towarzyszącą jej siłą pozytywnego patriotyzmu, współistniejącego z szacunkiem dla kulturowej spuścizny czeskiej, austriackiej i niemieckiej. Zarazem doświadczenie Dolnego Śląska jest zasadniczo inne niż Górnego Śląska czy Opolszczyzny, gdzie po 1945 roku nie nastąpiło tak ostre zerwanie ciągłości społecznej. We Wrocławiu ukształtowała się nowa społeczność i wyrosła z kresowego pnia, ale przy tym unikatowa kultura.

Nie można zapomnieć o roli Ziem Zachodnich w dziejach polskiej wolności. Wrocław był najsilniejszym ośrodkiem solidarnościowego oporu w latach ’80 oraz miejscem współpracy niezależnych środowisk z Polski i Czech. Książka redaktor Katarzyny Kaczorowskiej opowiadająca historię „80 mln”, a potem świetny film Waldemara Krzystka przypomniał szerokiej opinii publicznej o znaczeniu i dynamice wolności we Wrocławiu. Co ważne, „Solidarność”, pomimo świadomości zbrodni popełnionych na Polakach w czasie II Wojny Światowej, miała istotny udział w budowaniu zrozumienia dla idei pojednania z Niemcami i zjednoczenia Niemiec. Wrocławski Kardynał – Bolesław Kominek był przed ponad 50 laty autorem „Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich”, prekursorskiego aktu historycznego wyrażającego jedność i solidarność europejską oraz ideę polsko-niemieckiego pojednania.

Powojenna historia polskich Ziemi Zachodnich powinna być jedną z naszych wizytówek w świecie. Wychodząc z tego założenia, w 2007 roku powołałem we Wrocławiu Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”. Instytucja służyć miała prezentacji powstałego po wojnie polskiego dorobku cywilizacyjnego i kulturowego na tych terenach w formie wystaw narracyjnych, programów edukacyjnych i systematycznych prac dokumentacyjnych. W ten sposób wypełniona została luka widoczna na tle innych regionów kraju, w których działają państwowe instytucje o podobnym profilu, związanym ze specyfiką lokalnego doświadczenia historycznego. Zasadniczym celem Ośrodka było zaprojektowanie i uruchomienie w ciągu kilku lat pełnowymiarowej nowoczesnej instytucji muzealnej pod roboczą nazwą Muzeum Ziem Zachodnich.

Na przeszkodzie tym planom stanęła decyzja ministra Bogdana Zdrojewskiego, który wypowiedział umowę o współprowadzeniu instytucji, pozbawiając ją dotacji z budżetu państwa i zrzucając pełną odpowiedzialność za Ośrodek na władze miejskie. Dzięki wsparciu prezydenta Rafała Dutkiewicza, a nade wszystko zapałowi i determinacji pracowników Ośrodka z jego dyrektorem Markiem Mutorem na czele, udało się nie tylko przetrwać ten trudny okres, ale zrealizować z powodzeniem szereg udanych przedsięwzięć. Projekty takie jak „Pociąg do historii”, wystawa „Solidarny Wrocław”, czy otwarta 3 lutego we wrocławskim Ratuszu, wystawa „7 Cudów Wrocławia i Dolnego Śląska” cieszą się dużą popularnością wśród mieszkańców miasta i uznaniem wszystkich środowisk społecznych i artystycznych. Na uwagę zasługuje także powstanie Centrum Dokumentacyjnego, które już dziś służy naukowcom i dziennikarzom. W swoich zbiorach ma ponad 500 spisanych i udokumentowanych świadectw historycznych gromadzonych w ramach programu „Świadkowie historii”.

Ośrodek w dotychczasowym dorobku już wychodził poza działania lokalne, czego najlepszym przykładem może być prezentowana w zeszłym roku, jednocześnie we Wrocławiu i w Berlinie, wystawa „Pojednanie/Versöhnung in progress… Kościół katolicki i relacje polsko-niemieckie po 1945 r.”.

Jeszcze w tym roku mieszkańcy Wrocławia i przyjezdni będą mogli odwiedzić stałą wystawę przygotowywaną w Centrum Historii Zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej. To efekt wytrwałości i konsekwencji oraz ogromu merytorycznej pracy włożonej w projekt pomimo przeszkód stawianych przez rząd Platformy Obywatelskiej.

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” udowadnia, że powojenne dzieje Ziem Zachodnich mogą być opowiadane bez popadania w zakłamujące prawdę historyczną skrajności – z jednej strony propagandę okresu PRL-owskiego, z drugiej zaś tezę o ciągłości pomiędzy niemieckim mieszczaństwem sprzed 1939 roku a współczesną społecznością Wrocławia. Należy szukać systematycznych trwałych form ukazywania doświadczenia historycznego z szacunkiem dla dziedzictwa pozostawionego przez inne narody, a jednocześnie szczerym przekonaniem o wartości wytworzonej przez Polaków po 1945 roku.

Kazimierz Michał Ujazdowski

tekst opublikowany na łamach portalu www.wPolityce.pl

 

Europejski sens dziejów Wrocławia

Wartościowa polityka pamięci wymaga wytrwałości i konsekwencji. Musi być spójna i przemyśla na. Ukazywać doświadczenia historyczne przez pryzmat losów konkretnych ludzi i całych społeczności. Powołany przeze mnie w 2007 roku Ośrodek Pamięć i Przyszłość przez dziewięć lat swojego istnienia znalazł swoje trwałe miejsce na kulturalnej mapie Wrocławia i Dolnego Śląska. Wolą ministra kultury i dziedzictwa narodowego instytucja wraca do formuły, w której będzie przedmiotem wspólnej troski państwa i miasta. Motywem decyzji o współprowadzeniu Ośrodka jest przekonanie o tym, że dorobek Dolnoślązaków jest nie tylko ważną składową polskiego doświadczenia historycznego, ale ma też sens europejski.

Zakończenie II wojny światowej oznaczało przesunięcie granic państwa polskiego. W wyniku decyzji jałtańskich nastąpiło przymusowe przesiedlenie mieszkańców Kresów Wschodnich na tereny przyłączone do Polski w 1945 roku. Po okresie zniszczeń wojennych na obszarze Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zachodniego ukształtowały się nowe wspólnoty regionalne i lokalne. Materialny i kulturowy dorobek wypracowany przez kilka powojennych pokoleń mieszkańców tych ziem jest efektem wielkiego wysiłku cywilizacyjnego i stanowi historyczny fenomen. Doskonale widać to w dzisiejszym Wrocławiu.

Wielkie znaczenie miał Kościół, który w ogromnym stopniu przyczynił się do definitywnego zintegrowania ziem zachodnich w ramach polskiego organizmu państwowego. Trzeba także wymienić dzieła kultury i nauki, które stały się ważną częścią polskiego dziedzictwa narodowego. Uniwersytet Wrocławski i Politechnika Wrocławska kontynuowały znakomite tradycje nauki lwowskiej, choćby szkoły matematycznej. Stolica Dolnego Śląska stała się po wojnie czołowym polskim ośrodkiem teatralnym (Jerzy Grotowski, Henryk Tomaszewski), plastycznym i istotnym miejscem kultury muzycznej (Wratislavia Cantans). To tutaj znalazły się zbiory lwowskiego Ossolineum.

Dokonania mieszkańców Wrocławia, Szczecina i innych miast „ściany zachodniej” świadczą o sile polskiego ducha. Warto to podkreślać, gdyż pozytywne zdolności cywilizacyjne osiedlających się tutaj Polaków niejednokrotnie poddawano w wątpliwość. Mamy prawo być dumni z polskich osiągnięć na ziemiach zachodnich, tym bardziej, że towarzyszy im szacunek dla wielokulturowego dziedzictwa tych obszarów.

Niemcy odwiedzający dziś Wrocław są często zaskoczeni nie tylko dynamiką gospodarczą, ale również towarzyszącą jej siłą pozytywnego patriotyzmu, współistniejącego z szacunkiem dla kulturowej spuścizny czeskiej, austriackiej i niemieckiej. Zarazem doświadczenie Dolnego Śląska jest zasadniczo inne niż Górnego Śląska czy Opolszczyzny, gdzie po 1945 roku nie nastąpiło tak ostre zerwanie ciągłości społecznej. We Wrocławiu ukształtowała się nowa społeczność i wyrosła z kresowego pnia, ale przy tym unikatowa kultura.

Nie można zapomnieć o roli ziem zachodnich w dziejach polskiej wolności. Wrocław był najsilniejszym ośrodkiem solidarnościowego oporu w latach ’80 oraz miejscem współpracy niezależnych środowisk z Polski i Czech. Książka redaktor Katarzyny Kaczorowskiej opowiadająca historię „80 mln”, a potem świetny film Krzystka przypomniał szerokiej opinii publicznej o znaczeniu i dynamice wolności we Wrocławiu. Co ważne, „Solidarność”, pomimo świadomości zbrodni popełnionych na Polakach w czasie II wojnie światowej, miała istotny udział w budowaniu zrozumienia dla idei pojednania z Niemcami i zjednoczenia Niemiec. Wrocławski Kardynał – Bolesław Kominek był przed ponad 50 laty autorem „Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich”, prekursorskiego aktu historycznego wyrażającego jedność i solidarność europejską oraz ideę polsko-niemieckiego pojednania.

Powojenna historia polskich ziemi zachodnich powinna być jedną z naszych wizytówek w świecie. Wychodząc z tego założenia, w 2007 roku powołałem we Wrocławiu Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”. Instytucja służyć miała prezentacji powstałego po wojnie polskiego dorobku cywilizacyjnego i kulturowego na tych terenach w formie wystaw narracyjnych, programów edukacyjnych i systematycznych prac dokumentacyjnych. W ten sposób wypełniona została luka widoczna na tle innych regionów kraju  , w których działają państwowe instytucje o podobnym profilu, związanym ze specyfiką lokalnego doświadczenia historycznego. Zasadniczym celem Ośrodka było zaprojektowanie i uruchomienie w ciągu kilku lat pełnowymiarowej nowoczesnej instytucji muzealnej pod roboczą nazwą Muzeum Ziem Zachodnich.

Na przeszkodzie tym planom stanęła decyzja ministra Bogdana Zdrojewskiego, który wypowiedział umowę o współprowadzeniu instytucji, pozbawiając ją dotacji z budżetu państwa i zrzucając pełną odpowiedzialność za Ośrodek na władze miejskie. Dzięki wsparciu prezydenta Rafała Dutkiewicza, a nade wszystko zapałowi i determinacji pracowników Ośrodka z jego dyrektorem Markiem Mutorem na czele, udało się nie tylko przetrwać ten trudny okres, ale zrealizować z powodzeniem szereg udanych przedsięwzięć. Projekty takie jak „Pociąg do historii”, wystawa „Solidarny Wrocław”, czy otwarta 3 lutego we wrocławskim Ratuszu, wystawa „7 Cudów Wrocławia i Dolnego Śląska” cieszą się dużą popularnością wśród mieszkańców miasta i uznaniem wszystkich środowisk społecznych i artystycznych. Na uwagę zasługuje także powstanie Centrum Dokumentacyjnego, które już dziś służy naukowcom i dziennikarzom. W swoich zbiorach ma ponad 500 spisanych i udokumentowanych świadectw historycznych gromadzonych w ramach programu „Świadkowie historii”.

Ośrodek w dotychczasowym dorobku już wychodził poza działania lokalne, czego najlepszym przykładem może być prezentowana w zeszłym roku, jednocześnie we Wrocławiu i w Berlinie, wystawa „Pojednanie/Versöhnung in progress… Kościół katolicki i relacje polsko-niemieckie po 1945 r.”.

Jeszcze w tym roku mieszkańcy Wrocławia i przyjezdni będą mogli odwiedzić stałą wystawę przygotowywaną w Centrum Historii Zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej. To efekt wytrwałości i konsekwencji oraz ogromu merytorycznej pracy włożonej w projekt pomimo przeszkód stawianych przez rząd Platformy Obywatelskiej.

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” udowadania, że powojenne dzieje Ziem Zachodnich mogą być opowiadane bez popadania w zakłamujące prawdę historyczną skrajności – z jednej strony propagandę okresu PRL-owskiego, z drugiej zaś tezę o ciągłości pomiędzy niemieckim mieszczaństwem sprzed 1939 roku a współczesną społecznością Wrocławia. Należy szukać systematycznych trwałych form ukazywania doświadczenia historycznego z szacunkiem dziedzictwa pozostawionego przez inne narody, a jednocześnie szczerym przekonaniem o wartości wytworzonej przez Polaków po 1945 roku.

Decyzja o powrocie do współprowadzenia instytucji oznacza uznanie dla państwowej rangi tematu podejmowanego przez Ośrodek. To dodatkowe wsparcie, szansa na zrealizowanie projektu muzeum w skali, na jaką zasługuje. Jestem przekonany, że odpowiedzialni za jego realizację będą w dalszym ciągu szli własną, oryginalną drogą. Inspirujący może być tu przykład belgijskiego Mons, Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2015. To górnicze, podupadłe dziś nieco walońskie miasto potrafiło z powodzeniem ukazać swoją historię, wiążąc ją z postacią Vincenta van Gogha, który tutaj właśnie tworzył swe pierwsze dzieła. Mons nie odwróciło się plecami od własnej historii. Wręcz przeciwnie, ukazało niegdysiejszą siłę własnej kultury i tradycji górniczych, które uwarunkowały wybór drogi artystycznej jednego z największych malarzy europejskich. Wrocław jest Europejską Stolicą Kultury w roku 2016. Jeśli górnicze Mons potrafi przekuwać swe porażki w sukcesy, to społeczność Wrocławia i Dolnego Śląska tym bardziej powinna pomnożyć i wypromować swój pozytywny dorobek. Potrzeba tylko pomysłu i roztropności, a następnie wytrwałości i konsekwencji.

Kazimierz Michał Ujazdowski

tekst opublikowany w tygodniku „Do Rzeczy”

Biskup pokonał Jałtę – wywiad

W mijającym tygodniu obchodziliśmy 50. rocznicę Orędzia biskupów polskich do niemieckich z 18 listopada 1965 roku. Dlaczego tak aktywnie włączył się pan w te uroczystości i czym jest Ośrodek Pamięć i Przyszłość, który trzyma nad tymi obchodami pieczę we Wrocławiu, mieście, w którym powstał pomysł wystosowania odezwy i którego metropolitą był kardynał Bolesław Kominek, odpowiedzialny za jej treść?

To jest kontynuacja mojej polityki z czasów ministerialnych. Powołanie Ośrodka Pamięć i Przyszłość było ściśle związane z dziedzictwem Orędzia biskupów polskich do niemieckich. Misją tej instytucji jest prezentacja dorobku kulturowego i cywilizacyjnego Dolnoślązaków po II wojnie światowej, a Orędzie jest jednym z najbardziej wartościowych elementów wkładu Dolnego Śląska do historii Polski i w ogóle Europy. A zatem moje zaangażowanie w obchody 50. rocznicy Orędzia to logiczna kontynuacja decyzji podjętych przed dziesięcioma laty. Bardzo pragnąłem aby obchody miały charakter europejski, gdyż jestem głęboko przekonany, że polscy biskupi inicjowali pojednanie polsko-niemieckie z intencją przezwyciężenia podziału Europy dokonanego w Jałcie. Dlatego też powinniśmy zrobić wszystko, by dziedzictwo Orędzia stało się elementem świadomości ogólnoeuropejskiej, a nie tylko polskiej polityki pamięci. Stąd zaproszenie do Parlamentu Europejskiego młodych ludzi spoza Polski.

Jako europoseł, wraz z Fundacją Młoda Rzeczpospolita zorganizował pan brukselską część Europejskiego Forum Młodych im. Bolesława Kominka. Młodzi ludzie, o których pan wspomina, to przede wszystkim Niemcy, co wydaje się oczywiste. Ale zaprosił pan także Czechów i Słowaków. Dlaczego akurat taki dobór studentów?

To była świetna okazja do wymiany doświadczeń młodych ludzi z Europy Środkowej. Najnowsza historia naszych krajów to historia zmagań ludzkiej wolności z dyktaturą komunistyczną. Najpierw zaprosiliśmy młodych ludzi do Brukseli, a później do Wrocławia. Po pierwsze to podkreśla ogólnoeuropejski sens Orędzia, po drugie młodzi ludzie powinni być nie tylko adresatami, ale też uczestnikami tego typu obchodów. Jeśli mamy przekazywać to, co najważniejsze w polskim dziedzictwie historycznym, to przede wszystkim młodemu pokoleniu.

Dlaczego tak mocno podkreśla pan, że Orędzie było częścią zmagań z komunizmem? Przecież odnosiło się raczej do doświadczeń II Wojny Światowej i innego totalitaryzmu: nazizmu.

Niezwykle istotne w interpretacji Orędzia jest to, że napisane było językiem absolutnie wolnym od wpływu ideologii komunistycznej. Dokonana w niej rekonstrukcja historii Polski szła pod prąd ówczesnej propagandy, to był akt wolności i odwagi intelektualnej, który podkreślał olbrzymią wagę naszych doświadczeń i ich uniwersalny wymiar w ramach całości doświadczeń europejskich. Kardynał Kominek widział ścisły związek między niepodległością Polski a przezwyciężaniem Jałty. Myślał nie tylko o samej niepodległości, ale także o tym, by ją dobrze zakotwiczyć. Niemała część polskiej emigracji politycznej myślała podobnie ale kardynałowie Bolesław Kominek i Karol Wojtyła mieli moc wyrażenia tego, ponieważ reprezentowali jedyną niezależną instytucję w okresie komunizmu.

Jak na tych spotkaniach odnaleźli się studenci zza granicy?

Niemcy byli świetnie przygotowani do dyskusji, widać było u nich zrozumienie, że to jest dobra podstawa do poszukiwań nowej formy dialogu historycznego między Polską a Niemcami. A Czesi i Słowacy mają swoją dobrą pamięć o oporze Kościoła katolickiego przeciwko komunizmowi i jego wkładzie w walce o wolność i godność człowieka. Zachęcałem cudzoziemców do tego, by przypominali swoją historię oporu zrodzonego na gruncie kultury chrześcijańskiej, i porównywali go  z polskim doświadczeniem. Oczywiście, nasze doświadczenie oporu inspirowane kulturą chrześcijańską było najsilniejsze w tej części Europy, ale miałem wrażenie, że nie mogliśmy zaprzepaścić tak świetnej okazji, by studenci mogli poszukać dobrych wzorców także w swojej historii.

Czy przeciętny niemiecki student słyszał w ogóle o Orędziu?

Mam przekonanie, że nie tylko student, ale nawet przeciętny przedstawiciel niemieckiej elity politycznej nie ma poczucia wagi dziedzictwa tego wydarzenia. Na Zachodzie doszło do zmiany pokoleniowej i dziś Europa Zachodnia w dużo mniejszym stopniu niż kiedyś interesuje się doświadczeniem zmagań z komunizmem. Na to wpływ ma także kryzys cywilizacyjny Zachodu. Dane dotyczące świadomości elit niemieckich w tej kwestii trudno uznać za optymistyczne, jednak nie powinno to usprawiedliwiać bierności. Jestem wielkim zwolennikiem prowadzenia konsekwentnej polityki pamięci i systematycznej pracy w dziedzinie edukacji. Powinniśmy przypominać to, co cenne, niezwykle wartościowe, i co w polskiej historii ma sens uniwersalny. A Orędzie, podobnie jak doświadczenie „Solidarności”, najlepiej pokazuje, że nasza historia ma właśnie sens uniwersalny. Ważne, by robić to z odwagą i ze śmiałością, by nie pokazywać tylko tego, co w danej chwili jest na fali. Świadomość zmienia się w końcu także pod wpływem systematycznego wysiłku instytucji kulturalnych i edukacyjnych.

Co dokładnie powinniśmy robić?

Uprawiać oryginalną politykę pamięci. To jest ważne także dlatego, że tylko w ten sposób możemy budować prestiż Polski w Europie. Systematyczna polityka powinna operować całym zestawem instrumentów. Po pierwsze musi ona być stała, nie może być robiona w atmosferze słomianego zapału. Potrzebne jest duże wsparcie stypendialne dla historyków i ogólnie humanistów gotowych zainteresować się Polską. Potrzebne są wystawy, publikacje książkowe i animacja dialogu z udziałem młodzieży, oddziaływanie na młode pokolenie Europejczyków, przyszłe zachodnie elity.

A czy nasze elity rozumieją w ogóle wagę tej sprawy, wagę konsekwentnej polityki historycznej?

Zakładam, że zmiana polityczna w Polsce, która dokonała się w ostatnich tygodniach, umożliwi ofensywną politykę pamięci. Trzeba uczynić ją systematyczną i kompleksową. Praktyka polityczna w Polsce zbyt często znajduje się pod wpływem przejściowych emocji i słomianego zapału.

Jest pan europosłem. Czy obecność w Parlamencie Europejskim daje duże możliwości do prowadzenia polityki historycznej? Wielu zarzuca europarlamentowi, że jest to miejsce zupełnie pozbawiane znaczenia politycznego…

Parlament Europejski jest w dużym stopniu instytucją deliberacji i prezentacji opinii, idei. Dlatego jest to znakomite miejsce do komunikowania się, wymieniania doświadczeń między narodami. Nie twierdzę, że to jest pępek świata, najważniejsza instytucja do prowadzenia takiej polityki, ale na pewno jest niezwykle ważna i jest w polu zainteresowania wszystkich narodów europejskich. Dlatego dla każdej polityki historycznej jest to miejsce nieodzowne. Stąd obchody 50. rocznicy Orędzia biskupów polskich do niemieckich zaczęły się właśnie tam.

Podejść do pojednania polsko-niemieckiego było wiele, a jednak wydaje się, że szczególnie to Orędzie biskupów wytrzymało próbę czasu. Dlaczego?

To był typ pojednania, który można uznać za wzorcowy: pojednanie na gruncie prawdy, a nie z pominięciem prawdy. Krytycy Orędzia pomijali fakt, że  nie tylko było ono rekonstrukcją wkładu Polski w kulturę Europy, ale także, że był to dokument, który po imieniu nazywał niemieckie zbrodnie. I to na tym gruncie zainicjowano pojednanie polsko – niemieckie.  Jakże potrzebna w dzisiejszych czasach jest taka lekcja pojednania na gruncie prawdy…

Często przy okazji Orędzia mówi się o pojednaniu polsko-niemieckim, ale niewątpliwie pojednanie jest pewnym procesem, zapewne wciąż niezakończonym. Orędzie, choć niezwykle istotne, było tylko jedną z prób przyśpieszenia tego procesu. Jak pan ocenia, na jakim etapie tego pojednania z Niemcami jesteśmy?

Na szczęście minęły już najgorsze czasy, gdy mieliśmy do czynienia z ofensywą pani Eriki Steinbach i drastyczną próbą odwrócenia polsko-niemieckich relacji. W najbliższych miesiącach widzę szansę na nowy początek. Marzyłoby mi się, by nowy rząd wykorzystał te obchody jako szansę do wznowienia dialogu opartego właśnie na prawdzie historycznej.

Angażuje się pan w różne inicjatywy mające na celu odkłamywać karty historii i jednać narody w trudnej prawdzie historycznej. Był pan np. wielkim zwolennikiem podjęcia przez Parlament Europejski rezolucji w sprawie upamiętnienia setnej rocznicy ludobójstwa Ormian. Tymczasem, jeśli chodzi o polską politykę historyczną i nasze relacje z sąsiadami, mamy wciąż niezałatwioną kwestię ludobójstwa na Wołyniu. Czy moglibyśmy jakoś wykorzystać nasze doświadczenia pojednania z Niemcami w ramach budowania opartej na prawdzie współpracy z Ukrainą?

Każdy dialog ma swoje prawa, osobne konteksty i wymaga subtelności, także nie przypuszczam, byśmy mogli to doświadczenie w prosty sposób przeszczepić na grunt relacji polsko-ukraińskich. Tu potrzebne jest zupełnie inne podejście, inna wrażliwość, a nie mechaniczne powtarzanie działań z przeszłości. Przede wszystkim powinniśmy wyrobić w sobie zdolność do nowej wrażliwości, ale także do skutecznego oddziaływania na różnych polach. Mówię o państwie polskim, instytucjach publicznych, organizacjach pozarządowych… Potrzeba nam elastyczności, bo wzorców z jednej strony Europy nie da się skopiować do innej, nie da się ich przenieść tak po prostu z Zachodu na Wschód.

To wydaje się dziś dużo bardziej skomplikowanym problemem, bo o ile – jak sam pan zauważył – najgorsze czasy w stosunkach polsko-niemieckich mamy już za sobą, to na Ukrainie problem gloryfikowania UON i UPA jeszcze nigdy w historii nie był tak poważny.

Ukraina jest w dramatycznej sytuacji: walczy o swoją egzystencję i niezależność. Trzeba cierpliwie tłumaczyć naszym ukraińskim partnerom, że odwoływanie się do złych tradycji będzie nie tylko psuło polsko-ukraińskie relacje, ale także obniżało szanse Ukrainy na arenie europejskiej. Ale dziś musimy wykazać się cierpliwością i próbować zrozumieć dramat, w jakim znalazł się nasz sąsiad. Nie jest on zdolny do prowadzenia normalnej, świadomej polityki dialogu historycznego, bo po pierwsze musi dokonać ogromnych, kosztownych reform, a w tym samym czasie jest zmuszony walczyć o swoje bezpieczeństwo i niezależność. Nie wykorzystywałbym tego trudnego momentu do wywierania dodatkowej presji na naszych partnerów. Trzeba znaleźć odpowiednią formę, by tłumaczyć Ukraińcom, że jako podstawę swojej przyszłości muszą wybrać dobrą tradycję patriotyczną, a odrzucić to, co ewidentnie złe.

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze szerzej europejskiej drodze do jedności. Jak się ma Orędzie wypracowane przez kardynała Bolesława Kominka do innych nurtów integracji europejskiej?

Dzieło kardynałów Bolesława Kominka i Karola Wojtyły było reprezentatywne dla chrześcijańsko-społecznego podejścia do integracji europejskiej.  Było to bardzo bliskie wrażliwości Ojców Założycieli Wspólnoty Europejskiej. Trzeba przypomnieć,  że to ta właśnie wrażliwość była najsilniejszą inspiracją współpracy europejskiej. Jednocześnie już w latach 60. polscy biskupi mieli świadomość, że nie raz przyjdzie bronić cywilizacji Zachodu przed praktyką Zachodu. Nie zapominajmy także, że była to manifestacja siły kultury chrześcijańskiej i samego chrześcijaństwa, jako fundamentu współpracy narodów europejskich. Ten prąd nie tylko przed laty był najsilniejszy w budowie jedności europejskiej, wierzę także, że wciąż może ją inspirować, bo chrześcijaństwo nadal jest żywą siłą, która potrafi przezwyciężać egoizm narodowy, a jednocześnie szanuje narodowe tradycje i ich różnorodność.

Myśli pan, że jest szansa na to, by kierunek integracji europejskiej powrócił do swych chrześcijańskich korzeni?

Wierzę, że historia jest domeną ludzkiej wolności. Dziś wieją prądy w przeciwnym kierunku, ale są też symptomy rewitalizacji kultury chrześcijańskiej, nawet w tak zlaicyzowanych krajach jak Francja. Trzeba przypomnieć prawdę wypowiedzianą przez Samuela Huntingtona, że cywilizacja Zachodu nie przetrwa jeśli odetnie się od chrześcijańskiego dziedzictwa. Dlatego też powrót do wartości chrześcijańskich ma sens nie tylko ze względu na orientację polskiej kultury ale także ze względu na  przyszłość samej Europy.

 

z Kazimierzem M. Ujazdowskim rozmawiał Michał Płociński

 

wywiad dla dziennika „Rzeczpospolita”

Pojednanie narodów przeciw Jałcie. Orędzie biskupów polskich do niemieckich braci

Niewielu dziś wierzy w twórczą rolę jednostki w historii i w to, że wolna myśl może kształtować rzeczywistość. Analitycy przyznają kluczową rolę czynnikom ekonomicznym i zdają się sądzić, że istnieje tylko niewielki margines, w jakim wolność jednostek i narodów może wpływać na świat. A jednak wielkie dzieła historyczne są zawsze następstwem odwagi i twórczego myślenia.

Cieszę się, że doszło do wielojęzycznego wydania Orędzia biskupów polskich do niemieckich braci, ponieważ należy ono bez wątpienia do skarbnicy europejskiego dziedzictwa jako akt odwagi moralnej, dalekowzroczności i odpowiedzialności za przyszłość Europy.

Ogłoszone w 1965 roku budowało zręby pojednania polsko – niemieckiego. Nie można było mieć wątpliwości, że zwracało się przeciwko żelaznej kurtynie i podziałowi Europy przez radziecki imperializm. Orędzie wymagało odwagi moralnej, zważywszy na niezagojone rany okupacji niemieckiej. Mieszkańcom Europy Zachodniej trudno zrozumieć, jak wielkiej odwagi wymagało ogłoszenie Orędzia w warunkach komunistycznej dyktatury. Komunizm nie uznawał wolności wypowiedzi, a każdy niezależny głos w sprawach publicznych traktował ze szczególną wrogością. Tym bardziej, że propaganda antyniemiecka była stałym instrumentem władzy komunistycznej w Polsce. Jeszcze w latach osiemdziesiątych dyktatura gen. Jaruzelskiego straszyła niemieckim ekspansjonizmem.

Wypada podkreślić, że Orędzie nie proponowało łatwej i powierzchownej perspektywy pojednania. Mówiło otwarcie o rozmiarze zbrodni popełnionych przez Niemcy i na tym gruncie przedstawiało idee pojednania. Prawdziwe pojednanie wymaga bowiem odwagi wypowiedzenia bolesnej prawdy. Tylko ona ma moc oczyszczającą. Jak trudno osiągnąć pojednanie w prawdzie, przekonaliśmy się w czasie niedawnych debat w Parlamencie Europejskim poświęconych ludobójstwu Ormian.

Autorem Orędzia był kardynał Bolesław Kominek, arcybiskup wrocławski, zdecydowany rzecznik budowy jedności Europy. Jego postać powinna zainteresować każdego, kto ma na sercu dobrą współpracę narodów Starego Kontynentu. Wiemy wiele o prekursorach integracji europejskiej, którzy mieli szczęście działać w wolnym świecie, i wciąż bardzo mało o tych, którzy tworzyli jedność Europy na wschód od berlińskiego muru.

Kardynał Kominek pisał Orędzie z wyraźną intencją zawiązania polsko – niemieckiego pojednania i z przekonaniem, że pragnienie wolności zerwie z czasem żelazną kurtynę. Trzeba podkreślić, że niewielu wtedy myślało podobnie. Przypomnieć wypada głoszony przez Henry’ego Kissingera pogląd o pozytywnych skutkach równowagi sił między Zachodem a blokiem sowieckim. Z tego punktu widzenia w wolnościowych aspiracjach narodów ujarzmionych przez komunizm widziano raczej ryzyko destabilizacji układu międzynarodowego. Ale historia przyznała rację tym, którzy nie stracili wiary w siłę ludzkiej wolności i wyrażali pragnienie godnego życia. Piętnaście lat po ogłoszeniu Orędzia narodziła się w Gdańsku „Solidarność” – największy w dziejach powojennej Europy ruch obywatelski. Wrocław stał się drugim po Gdańsku ośrodkiem solidarnościowego oporu. Wypada też podkreślić, że stolica Dolnego Śląska była miejscem, gdzie okazywano szczególną wrażliwość dla współpracy narodów europejskich, szczególnie dla współpracy polsko – niemieckiej i polsko – czeskiej.

Nie bez znaczenia jest także historyczny aspekt dokumentu.
Orędzie przypominało oddziaływanie chrześcijańskiej Europy na Polskę i prezentowało wkład kultury polskiej do europejskiego skarbca.

Tekst uzmysławia, że bogactwo kultury europejskiej bierze się z ciągłej wymiany dzieł i myśli między narodami. Obecne w traktatach UE zobowiązanie do wspierania różnorodności kulturowej powinno być traktowane z całą powagą, jako realne zobowiązanie na przyszłość. Orędzie potwierdza kluczową rolę inspiracji chrześcijańskiej w budowie jedności europejskiej po II Wojnie Światowej.

Myśl chrześcijańska widząca ludzkość, jako zjednoczoną rodzinę narodów z największą siłą odpowiadała na niebezpieczeństwo egoizmu narodowego i klasowego. Nic dziwnego, że prekursorów integracji europejskiej, Schumana i Gasperiego, ukształtowała chrześcijańska tradycja myślenia o sprawach publicznych. Te same przesłanki legły u podstaw myśli polskich biskupów.

To fascynujące, że Kościół w Polsce nie tylko był realną enklawą wolności, ale także potrafił strzec dziedzictwa Zachodu i myśleć w kategoriach odpowiedzialności za przyszłość Europy. Bliski przyjaciel Kominka – arcybiskup krakowski, Karol Wojtyła, jako papież Jan Paweł II rozwijał to przesłanie, domagając się od wspólnoty europejskiej powrotu do chrześcijańskich źródeł, solidarności i szerokiego otwarcia drzwi dla narodów Europy Wschodniej.

Trzeba zatem powtórzyć za wielkimi poprzednikami: Europa może odzyskać żywotność, jeśli wróci do swego podstawowego źródła: kultury chrześcijańskiej ukształtowanej przez Ewangelię.

Kazimierz Michał Ujazdowski

 

tekst ukazał się w tygodniku Wszystko co Najważniejsze; www.wszystkoconajważniejsze.pl

Zapisz się na newsletter

Zostaw swój e-mail i bądź na bieżąco z działaniami Kazimierza Michała Ujazdowskiego

(wymagane) Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji o działalności Kazimierza Michała Ujazdowskiego

FreshMail.pl