Biuro prasowe
Polscy prekursorzy integracji europejskiej
Polska myśl polityczna wcześniej niż francuska i niemiecka pogodziła patriotyzm z otwarciem na współpracę narodów europejskich i dążeniem do sprawiedliwości, dlatego może inspirować niejedną debatę o przyszłości UE. Dziś często nie potrafimy odgrywać aktywnej roli w Europie. Dzieje się tak wskutek słabości realnej polityki i wciąż anachronicznych instytucji państwowych, nie zaś ideowego zapóźnienia, jak twierdzą przedstawiciele lewicy. Na początku lat 50-tych Robert Schuman przedstawił argumenty na rzecz przejścia od tradycyjnego nacjonalizmu do patriotyzmu pogodzonego z poczuciem europejskiej wspólnoty. Znacznie wcześniej  niż uczynili to Adam Czartoryski, Jerzy Giedroyc czy Adolf Bocheński. W okresie dyktatury komunistycznej niezależna myśl polityczna w Polsce i na emigracji nieraz samotnie upominała się o jedność Starego Kontynentu. Nawiązywała bowiem do silnej tradycji widzącej polski wysiłek niepodległościowy w szerszej europejskiej i uniwersalnej perspektywie.

Pierwsze istotne refleksje w dziedzinie współpracy narodów europejskich zawdzięczamy księciu Adamowi Czartoryskiemu, przywódcy Wielkiej Emigracji. W latach dwudziestych XIX wieku wydał on pod pseudonimem „Essai sur la diplomatie”, w którym bronił prawa narodów do suwerennej egzystencji państwowej i wartości uniwersalnych jako podstawy ładu w stosunkach między narodami. Ze szczególną bezwzględnością poddawał krytyce dominującą w XIX wieku praktykę polityczną, która wyrażała się w zasadzie: „Bierz, ale pozwól i mnie także zabierać”. Przywódca Hotelu Lambert domagał się respektowania praw małych narodów w imię moralności i realizmu, zakładał bowiem nietrwałość porządku europejskiego opartego na sile.

Czartoryski nie był osamotniony. Wojciech Bogumił Jastrzębowski, przyrodnik i żołnierz Powstania Listopadowego w 1831 r., stworzył projekt Konstytucji dla Europy. Jest on silnie naznaczony idealizmem, ale specjaliści z zakresu prawa europejskiego mogliby być nim zachwyceni. Znajdujemy tam cały szereg konkretnych rozwiązań: prawo poruszania się wewnątrz zintegrowanej Europy I swobodnego osiedlania się, prawo europejskie obowiązujące wprost – uchwalane przez Kongres Europejski, w którym reprezentowane są wszystkie państwa na zasadzie równości i partnerstwa. Jest też idea rozbrojenia europejskiego, stworzenia wspólnej armii europejskiej – można powiedzieć koncepcja europejskiej wspólnoty obronnej. Już w tym momencie wypowiedziana została polska wizja integracji – Europy otwartej na wszystkie narody, które tworzą jej kulturę, wykluczającej hegemonię i imperializm, Europy otwartej na sąsiadów.

Do idei Czartoryskiego nawiązywali krakowscy stańczycy definiujący bardzo wyraźnie związek Polski z chrześcijańską kulturą Zachodu. Bronili chrześcijańskiej wizji patriotyzmu, który nie przeradza się w narodowy egoizm. Zawdzięczamy im koncepcję liberalnej polityki wobec Ukraińców i wrażliwość, która powinna dziś kształtować wschodni wymiar polityki europejskiej. Stanisław Tarnowski wskazywał na wspólne dla obu narodów niebezpieczeństwo rosyjskie: „na jednej ziemi siedzimy, musimy na niej żyć jedni i drudzy obok siebie, a prawo mamy do niej i jedni i drudzy …Na to prawo i Rusinów i Polaków jeden nastaje i gwałci je Moskal”.

Stosunek do narodów Europy Wschodniej był prawdziwym testem dla polskiej myśli politycznej w okresie II Rzeczypospolitej. Bezpośrednio po odzyskaniu niepodległości głównym zwolennikiem stworzenia wspólnego federacyjnego gmachu państwowego z Białorusinami, Ukraińcami i Litwinami był Józef Piłsudski. Zamysł ten nie został zrealizowany, jednak kwestia ułożenia relacji z narodami zamieszkującymi wschodnie tereny Polski była wciąż aktualna.  W latach trzydziestych dwudziestokilkuletni Jerzy Giedroyc wydawał „Bunt Młodych” i „Politykę” – pisma, które odegrały ważna rolę w debacie publicznej tamtego okresu. Zasadniczy wpływ na poglądy tego środowiska w sferze polityki zagranicznej miał Adolf Bocheński. W roku 1937 ukazała się jego praca „Między Niemcami a Rosją” z argumentami na rzecz niepodległości Ukrainy i partnerskiej z nią współpracy. Publicystyka Bocheńskiego leżała u podstaw koncepcji polityki wschodniej obecnych na łamach powojennej „Kultury”.

Idee konfederacji narodów Europy Środkowej zyskały aprobatę ze strony rządu Władysława Sikorskiego. W grudniu 1939 roku generał Sikorski wyraził wolę uczestnictwa Polski w „solidarnym zespole państw słowiańskich”. Konkretnym przedsięwzięciem politycznym było podpisanie w 1940 r. deklaracji konfederacji polsko-czechosłowackiej, a dwa lata później ogłoszenie projektu Aktu Konstytucyjnego Polski i Czechosłowacji. Plany współpracy polsko-czechosłowackiej, ani tym bardziej szerszej federacji (wysuwane były koncepcje włączenia do tej formy współpracy również  Austrii, Jugosławii i państw bałtyckich) nie zostały zrealizowane ponieważ polityka Benesza stawiała wyraźnie na kooperację ze Związkiem Radzieckim. Zostały jednak idee i argumenty pro-federacyjne z zamysłem wytworzenia dużego bloku państw w strefie Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego jako jednego z filarów przyszłej zjednoczonej Europy. Projekt miał tworzyć siłę równoważącą zagrożenie ze strony Niemiec i Rosji. Adolf Bocheński uważał, że przyszłość takiego związku leży w praktycznej solidarności i wymaga porzucenia pokusy dominacji.

W ostatniej fazie wojny Giedroyc i Bocheński mieli świadomość potrzeby uniwersalizacji polityki polskiej. W ich opinii idea niepodległości Polski musiała być związana z poparciem dla aspiracji wolnościowych narodów znajdujących się w strefie radzieckiej. Myśl polityczna paryskiej „Kultury” szła zatem od doświadczeń wschodnioeuropejskich do wyraźnej opcji na rzecz integracji europejskiej. „Kultura” opowiadała się za budową wspólnot europejskich i upominała się o prawa narodów ujarzmionych przez Związek Radziecki. W tej perspektywie myśl Schumana nie wydaje się rewolucyjna. Jej walorem jest wskazanie na chrześcijańskie podstawy integracji europejskiej i potrzebę przedefiniowania patriotyzmu. Trzeba mieć jednak świadomość, że jej prawdziwym adresatem była jedynie zachodnia część podzielonej Europy.

Głos na rzecz jedności Europy był silnie obecny również w kraju, pomimo ograniczeń nałożonych przez dyktaturę PRL. Pamiętać trzeba przede wszystkim o roli kardynała Bolesława Kominka, autora „Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich”. List znakomicie pokazywał wkład Polski w kulturę Europy i powstał z przekonaniem, że jej jedność zostanie odbudowana wspólnym wysiłkiem narodów przedzielonych „żelazną kurtyną”. Kardynał Kominek pisał do prymasa Wyszyńskiego: „nacjonalizmy są wczorajsze, trzeba rozważyć integrację europejską”.

Tematyka współpracy pomiędzy narodami Europy była silnie obecna w nauczaniu św. Jana Pawła II – od momentu słynnej homilii wygłoszonej na Wzgórzu Lecha w 1979 aż do adhortacji apostolskiej „Ecclesia In Europa”. W wypowiedziach polskiego papieża na forum EWG, Rady Europy i Parlamentu Europejskiego widać wszystkie specyficzne elementy polskiego spojrzenia na integrację europejską od czasów Czartoryskiego, tj. myśl o Europie wewnętrznie solidarnej, antyhegemonicznej i otwartej na innych. Papież mówił wyraźnie o tym, iż Europa powinna się otworzyć na aspiracje ludów i narodów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli – mówiąc językiem dyskursu publicznego – poszerzyć. Dodawał także, iż tylko jako Europa solidarna wewnętrznie i wrażliwa na swoich sąsiadów może wrócić do roli potęgi światowej.

W kręgu tych idei powstawała „Solidarność”, największy wolnościowy ruch w historii Europy, który odegrał istotną rolę w przywróceniu jedności Starego Kontynentu. Bez wątpienia uchwalone przez I Zjazd „Solidarności” „Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej” było jednym z ważnych aktów przezwyciężania jałtańskiego rozdarcia.

Polska polityka zagraniczna nie ma prawa cierpieć na brak idei i doświadczeń, które mogą nadal odgrywać ożywczą rolę w kształtowaniu przyszłości jednoczącej się Europy. Mamy doświadczenie patriotyzmu otwartego na współpracę i solidarności z innymi narodami, mamy unikatowe doświadczenie wolności i solidarności, które powinny budować prawdziwe partnerstwo wewnątrz Unii i kształtować jej wrażliwość wschodnią.

Kazimierz M. Ujazdowski

Dziedzictwo Ruchu Młodej Polski

W sierpniu minęła dwudziesta rocznica powstania Ruchu Młodej Polski, pierwszego prawicowego ugrupowania opozycji demokratycznej. Członkowie RMP uczestniczyli w strajku w Stoczni Gdańskiej i brali udział w tworzeniu “Solidarności”. Później jako grupa “Polityki Polskiej” stanowili jedno z najbardziej twórczych środowisk politycznych. Kres istnienia politycznego RMP przypadł na okres odzyskania niepodległości. Do dziś jednak istotne pozostaje dorobek ideowo-polityczny i dziedzictwo Ruchu Młodej Polski.

Osoba, naród, niepodległość

Podstawową zasługą Ruchu Młodej Polski było odtworzenie ciągłości polskiej myśli politycznej i przedstawienie, pod koniec lat siedemdziesiątych, propozycji ideowo-programowej wychodzącej poza horyzont “demokratycznego socjalizmu”. RMP jako jedyne spośród ugrupowań opozycyjnych prezentowało wyrazisty profil ideowy i przedstawiało “personalistyczno-narodową” wizję życia publicznego. Na łamach młodopolskiego “Bratniaka” przywódca Ruchu Aleksander Hall, bronił dorobku znienawidzonej przez lewicę Narodowej Demokracji i upominał się o myślenie w kategoriach interesu narodowego.

Ogłoszona w sierpniu 1979 roku “Deklaracja ideowa RMP” uznawała dobro osoby ludzkiej za najwyższy cel każdej struktury społecznej i państwowej: “Człowiek, osoba ludzka, jej dobro i rozwój, to podstawowa wartość, najwyższy cel, któremu winna służyć każda struktura społeczna i każda forma organizacji politycznej społeczeństwa. Struktury te powinny być kształtowane w taki sposób, aby stwarzały każdemu człowiekowi pełne warunki samorealizacji. Kładziemy akcent na słowa każdemu człowiekowi, bo tylko przyjęcie całkowitej powszechności tej zasady nadaje jej rzeczywisty sens. Podważanie zasady powszechności otwiera możliwość uzależnienia człowieka od struktur społecznych i politycznych, wobec których staje się on obiektem manipulacji, a nie podmiotem. Tylko oparcie życia społecznego na zasadzie podmiotowości każdego człowieka umożliwia budowanie sprawiedliwego świata”.

Deklaracja stwierdzała jednak, że prawa i wolności osoby ludzkiej powinny być widziane w związku z powinnościami wobec drugiego człowieka, narodu, państwa i całej rodziny ludzkiej: “Rozwój społeczny jednostki może dokonać się jedynie pod warunkiem trwałego zakorzenienia w naturalnych strukturach społecznych takich jak rodzina, naród, państwo”. Dokument przywoływał etykę chrześcijańską jako podstawowe źródło inspiracji ideowej i podkreślał wielką rolę Kościoła jako obrońcy tożsamości narodowej i strażnika ładu społecznego.

Najbardziej znaczącym i wyróżniającym środowisko elementem ideowym było przyznanie szczególnego znaczenie wspólnocie narodowej: “Jedną z podstawowych wspólnot, w której realizuje się jednostka ludzka jest naród. Naród to duchowa, moralna, kulturalna wspólnota pokoleń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych złączonych więzami świadomości, mowy ojczystej, przebytej drogi historycznej, tradycji, realizowanego modelu życia zbiorowego oraz tworzonej kultury, będącej najpełniejszym wyrazem samowiedzy narodowej”. Dla Ruchu Młodej Polski naród nie stanowił wartości absolutnej, widziany był jako wspólnota, która jest “wielką propozycją samorealizacji”, rozwijającą, a nie krępującą wolność osoby ludzkiej.

Ruch traktował odzyskanie niepodległości jako zasadniczy cel polityki polskiej i widział w nim spełnienie prawa narodu do wolności i wyrażenia własnej tożsamości kulturowej. “Niepodległość jest stanem niezbędnym do normalnego życia narodowego, nie tylko dlatego, że naród chce i ma prawo decydować o własnym losie. Niepodległe państwo jest ze swej natury wcieleniem historycznej idei Ojczyzny, tj. zespołu powszechnie akceptowanych wartości z tym pojęciem związanych, tradycji narodowej, kultury, typu cywilizacyjnego, modelu stosunków państwo-obywatel”. Deklaracja wykraczała poza prostą polityczną racjonalizację niepodległości podając argumentację etyczną mówiącą o prawach i obowiązkach narodu. Naród ma prawo do niepodległego państwa, ponieważ ma prawo do urzeczywistniania w strukturach państwowych własnych wartości i tym samym wypełniania swoich zobowiązań wobec rodziny ludzkiej. Koncepcja ta zwracała się zarówno przeciwko bagatelizowaniu przez lewicę problemu niepodległości, jak i przeciw orientacji KPN-owskiej stawiającej niepodległość jako cel zadań bezpośrednich: “Jesteśmy przekonani, że formułowanie wielkich romantycznych celów nie może oznaczać rezygnacji z doboru realistycznych środków w dążeniu do ich realizacji. Inaczej, może grozić zastąpieniem działań na rzecz niepodległości frazesem patriotycznym, z którego niewiele wynika (…) Uważamy, że poczucie odpowiedzialności za nasz kraj, ranga reprezentowanej przez nas sprawy, wymagają szczególnej dojrzałości. Zdajemy sobie sprawę, że odzyskanie niepodległości zależy zarówno od podejmowanych przez Polaków działań jak i od układów międzynarodowych”.

Z czasem RMP wypracował koncepcję polityki polskiej zakładającą systematyczne działanie opozycji na rzecz poszerzenia wewnętrznej suwerenności narodu i wymuszenia zmian przybliżających odzyskanie niepodległości. Przez cały okres swego istnienia RMP prowadził pracę nad kształtowaniem myśli politycznej i ożywioną działalność formacyjną. Owocem aktywności edukacyjnej Ruchu było uformowanie się licznego środowiska ideowego.

Propozycje ustrojowe

Deklaracje RMP przeciwstawiały się dominującym w opozycji demokratycznej ideom lewicowym. Przypomnijmy, że opozycja polityczna lat siedemdziesiątych upominała się o prawa człowieka i obywatela, piętnowała totalitarny charakter komunizmu, jednak gdy przychodziło do przedstawienia pozytywnych koncepcji ideowo-programowych, nie umiała przekroczyć horyzontu “socjalizmu z ludzką twarzą”.

Uwaga ta w najwyższym stopniu dotyczy środowiska KSS KOR. W tym czasie program środowiska KOR-u odchodził od wyznawanego w latach sześćdziesiątych rewizjonistycznego przekonania o możliwości wewnętrznej, “odgórnej” reformy systemu komunistycznego. Najsilniejsza grupa opozycyjna nie zdołała jednak wznieść się ponad perspektywę demokratyzacji instytucji PRL-u. W dokumentach programowych i publicystyce Adama Michnika i Jacka Kuronia nie sposób doszukać się propozycji, która zrywałaby z ustrojem państwa socjalistycznego. Nie znajdziemy w tych tekstach ani alternatywnej wizji ustroju politycznego, ani propozycji przywrócenia samorządu terytorialnego, ani nawet próby zakwestionowania socjalistycznego modelu gospodarki.

Akceptowano centralistyczny model władzy państwowej, widząc w samorządzie forum aktywności społecznej, nie zaś nową instytucję ustrojową. W głośnym tekście “Myśli o programie działania na temat form i metod pracy opozycji” Jacek Kuroń zakładał, że demokracja powinna współistnieć z systemem zcentralizowanej własności publicznej: “Wprowadzenie w naszym kraju systemu demokracji parlamentarnej postawi przed społeczeństwem polskim – złożony i w tej skali całkowicie nowy – problem społecznego władania formalnie społeczną gospodarką. Wprawdzie wszyscy poważni polscy ekonomiści postulują zasadniczą decentralizację zarządzania gospodarką narodową, niemniej nawet najdalej idące projekty pozostawiają zasadnicze decyzje w ręku centrali. Czy zatem centralą mają być państwowe władze wykonawcze? Nie ulega wątpliwości, że im większy wpływ społeczeństwa na władze państwowe, tym bardziej społeczna jest państwowa własność”.

Drugi z twórców koncepcji KOR-owskich, Adam Michnik pokładał wiarę w inspirującej mocy eurokomunizmu. W dyskusji z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim stwierdzał, że to właśnie refleksje eurokomunistów pomogą w przyszłości rozwiązać problem “czym ma być fabryka, jak ma funkcjonować samorząd, jak zreorganizować uniwersytet”.

RMP szedł pod prąd tych koncepcji i wysuwał ofensywne propozycje ustrojowe. Z czasem okazało się, że to one znalazły się pośród najbardziej wartościowych rozwiązań instytucjonalnych III Rzeczypospolitej.

Publicystyka wydawanej w latach osiemdziesiątych “Polityki Polskiej” odrzucała przekonanie o możliwości reformy gospodarki socjalistycznej i kładła nacisk na odrodzenie własności prywatnej. “Państwo powinno, w naszym przekonaniu, stwarzać gwarancję wolności gospodarczej i niezbywalnego prawa własności. Jesteśmy zwolennikami gospodarki wolnorynkowej, w dążeniach etatystycznych dostrzegamy zgubny wpływ utopii kolektywistycznych”, stwierdzała opublikowana w roku 1984 deklaracja programowa “Między Polską naszych marzeń a Polską naszych możliwości”. Wspomniany dokument wychodził poza ogólnikowe stwierdzenia o demokratycznym państwie i przedstawiał wizję ustroju prezydencko-parlamentarnego. Na łamach “Polityki Polskiej” pojawiał się, co było podówczas wyjątkowe, postulat rekonstrukcji samorządu terytorialnego i “odchudzenia” państwa. W tekście “Ku czemu winna zmierzać »Solidarność»” Jacek Bartyzel pisał, że rzeczywista zmiana struktury władzy powinna nastąpić w wyniku decentralizacji państwa, nie zaś w ramach systemu rad narodowych: “Przez decentralizację rozumiemy nie mniejszy lub większy wzrost znaczenia roli rad narodowych, lecz powołanie prawdziwego samorządu terytorialnego, gospodarczego i kulturalnego, któremu przekazane mają być wszystkie prerogatywy z zakresu organizacji życia społecznego i gospodarczego regionu przy pozostawieniu administracji rządowej jedynie funkcji kontrolnej i obowiązku zabezpieczenia porządku publicznego”. Mitowi społeczeństwa samorządnego rozwijającego się poza państwem publicystyka RMP przeciwstawiała koncepcję odzyskania państwa i podporządkowania jego instytucji dobru wspólnemu, czy inaczej mówiąc przekształcenia państwa partii w państwo narodu.

RMP wyróżniał się samodzielnością na tle ugrupowań opozycji demokratycznej. W okresie przed Sierpniem 1980 większość środowisk opozycyjnych prowadziła działalność w formule obrony praw człowieka i obywatela. RMP natomiast, uczestnicząc we wspólnych akcjach opozycji w tej dziedzinie, nie wahał się jednak jawnie stawiać celów w kategoriach politycznych. Praca nad jasną i precyzyjną formułą ideowo-programową mogła wtedy wydawać się pozbawiona realnego znaczenia. Przeciętny działacz “Solidarności” kontentował się ogólnymi hasłami i argumentami umacniającymi sprzeciw wobec komunizmu. Dla wielu inteligentów żyjących na pograniczu opozycji i świata oficjalnego poprzeczka ideowa postawiona przez RMP znajdowała się zbyt wysoko, tym bardziej, że RMP kwestionował dominujące w środowiskach intelektualnych nastawienie lewicowe.

Niezależność jest jednak warunkiem prawdziwej działalności politycznej i przesłanie ideowe Ruchu z czasem zdobywało coraz to szersze poparcie. W latach osiemdziesiątych, gdy wśród środowisk związanych z “Solidarnością” wzrosła potrzeba identyfikacji ideowej i głębszej refleksji programowej, RMP stał się jednym z podstawowych ośrodków krystalizacji programowej polskiej opozycji.

Strategia polityczna

Polityczna samodzielność RMP wyrażała się działaniu pod własnym szyldem i na własny rachunek, na nie chowaniu się za szyldem działalności związkowej. RMP zachował postawę lojalną wobec “Solidarności” i jej przewodniczącego Lecha Wałęsy, wielu działaczy Ruchu uczestniczyło w pracach związku, zawsze jednak działalność polityczną prowadząc również w odrębnych formach organizacyjnych. Tymczasem podstawowe siły opozycyjne funkcjonowały jako element “Solidarności”. Środowisko KSS KOR po stanie wojennym niemal w całości weszło do “Solidarności”. RMP natomiast występował na rzecz oddzielenia instytucji związkowych od działań politycznych. W znakomitym tekście o chrześcijańskiej wizji związków zawodowych Marek Jurek wskazywał na pozapolityczny charakter zadań związków zawodowych. W roku 1986 oficjalny dokument RMP “Uwagi o sytuacji politycznej w kraju” stwierdzał, że żaden nurt polityczny i ideowy nie powinien przypisywać sobie prawa do solidarnościowej reprezentacji. Nikomu ten monopol nie przysługuje”.

Z perspektywy czasu okazało się, że korzyści polityczne odniosły te środowiska polityczne, które potrafiły powiązać swoje interesy polityczne z działaniem “Solidarności”. Stało się to jednak za cenę utrwalenia anachronicznego modelu opozycji oraz słabości programowej i organizacyjnej opozycyjnych ugrupowań politycznych. Ta właśnie okoliczność wpłynęła ujemnie na słabość partii politycznych w III RP i zadecydowała o politycznej roli związków zawodowych w wolnej Rzeczypospolitej.

Z tej samej perspektywy broni się też sformułowana przez RMP ewolucyjna strategia polityczna dochodzenia do niepodległości. Proces dochodzenia do niepodległości miał mieć charakter wieloetapowy, zależny od presji społeczeństwa i przekształceń w ZSRR i Europie Wschodniej. W latach 1980-81 Ruch przeciwstawiał się pomysłom radykałów, którzy naiwnie wierzyli, że przyspieszona konfrontacja z władzą przyniesie natychmiastowe odzyskanie wolności. Po wprowadzeniu stanu wojennego RMP odrzucał myślenie w kategoriach “wszystko albo nic” i koncepcję strajku generalnego jako metody wymuszenia nowych porozumień. W roku 1982 lider RMP polemizował z Jackiem Kuroniem, który w “Tezach o wyjściu z sytuacji bez wyjścia” namawiał do zlikwidowania okupacji w zbiorowym wystąpieniu przeciwko ośrodkom władzy: “Realizacja koncepcji Jacka Kuronia w tym właśnie czasie przy tak daleko idącym zaangażowaniu ZSRR w popieranie pogrudniowej polityki Jaruzelskiego mogłaby mieć tylko jeden rezultat. Zafundowalibyśmy sobie jeszcze jedno nieudane powstanie narodowe ze wszystkimi konsekwencjami klęski”.

Krytyka radykalizmu wynikała z realistycznej diagnozy społecznej. “Polityka Polska” kwestionowała popularny wśród opozycji pogląd o poparciu niemal całego społeczeństwa dla działającej nielegalnie “Solidarności” i powszechności podziału społeczeństwo-władza. RMP rozpoznawał nowe zjawiska społeczne i wskazywał na wagę bagatelizowanych przez opozycję kwestii takich jak rozwój nowej przedsiębiorczości, odradzanie się lokalności, czy pojawienie się znaczących kwestii regionalnych (choćby dewastacja środowiska naturalnego na Górnym Śląsku).

Sprawdziła się również koncepcja polityki zagranicznej Ruchu. Program RMP kwestionował pogląd, że warunkiem odzyskania niepodległości jest rozpad Związku Sowieckiego. Publicystyka “Bratniaka”, a potem “Polityki Polskiej” zwalczała koncepcje prometejskie każące Polsce aktywnie wspierać aspiracje niepodległościowe narodów wchodzących w skład Związku Sowieckiego: “powinniśmy wyrzec się uczestnictwa w planach rozbicia Rosji na państwa narodowe. Uznajemy prawo każdego narodu do niepodległego bytu, ale każdy naród sam musi wypracować swą wolność. Nie jesteśmy “narodowymi egoistami”, ale istnieje “ordo caritatis”, które nakazuje w pierwszym rzędzie realizować dobro własnej wspólnoty (…) zaangażowanie się polityki polskiej w rozbijanie Rosji nie zostawiłoby nam ani jednej szansy na polsko-rosyjskie porozumienie, choćby na Kremlu zasiadać miał najbardziej antykomunistyczny Rosjanin”. Linia RMP zwrócona była przeciwko ”niepodległościowym radykałom” zwolennikom konfrontacji ze Związkiem Sowieckim, która mogła przynieść nieodwracalne szkody i pozbawić nas szans na odzyskanie niepodległości. W tym samym dokumencie czytamy: ”Szansę dla Polski stanowi przezwyciężenie Jałty. Polityka polska nie może jednak w obecnej dobie sama podjąć tej próby. Nie możemy, ani nie chcemy być “antyjałtańską” kolumną szturmową, bo niezależnie od wątpliwych wyników tego szturmu, Polska musiałaby zapłacić koszt tej operacji”.

W połowie lat osiemdziesiątych koncepcja młodopolska nabrała realnych kształtów. Podjęta przez Michaiła Gorbaczowa pierestrojka poszerzała pole wewnętrznej suwerenności i była jednym z czynników otwierających drogę do niepodległości. Rzeczywistość potwierdziła tezę, że polska droga do niepodległości musi uwzględniać sprzyjające okoliczności geopolityczne.

Trzeba w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że RMP miał jednoznacznie okcydentalistyczny charakter. W założycielskim dokumencie RMP czytamy: “Zerwanie duchowej więzi z jednocząca się dziś powoli, ale nieustannie Europą – rzecz jasna Europą Ojczyzn – oznaczałoby również nasze samobójstwo duchowe”. W publicystyce “Bratniaka” i “Polityki Polskiej” Europa widziana była jako własny krąg kulturowy respektujący prawa osoby ludzkiej, własność prywatną i rządy sprawiedliwego prawa i potrafiący pogodzić wolność jednostki z autorytetem państwa.

Można więc powiedzieć, że w europejskim wymiarze program RMP miał zdecydowanie gaullistowski profil: wspólnoty europejskie widziane były jako obszar ścisłej współpracy państw narodowych opartej na wartościach cywilizacji chrześcijańskiej. Na rok przed strajkiem w Stoczni Gdańskiej Aleksander Hall pisał: “Proces budowania jedności europejskiej musi odbywać się przy pełnym poszanowaniu identyczności i suwerenności narodowej, musi być procesem systematycznego zbliżania się i współpracy narodów, w oparciu nie tylko o doraźne cele polityczne i ekonomiczne, ale również i przede wszystkim te same wartości i idee. Niezbędnym jego warunkiem są prawa każdego narodu do życia w niepodległym suwerennym państwie. Oczywiście ten cel stoi przed wszystkim narodami Europy Środkowowschodniej, w tym również i narodem polskim”.

Te koncepcje RMP były szczególnie ostro krytykowane przez lewicę solidarnościową, która oskarżała środowisko Ruchu o prorosyjskość i ugodowość. Z perspektywy lat młodopolska strategia okazała się jednak słuszna. Polska odzyskała niepodległości bez rewolucji, na dwa lata przed upadkiem Związku Sowieckiego. To prawda, że porozumienia “okrągłego stołu” zostały wykorzystane przez lewicę opozycyjną, która dotychczas odnosiła się wrogo do kompromisu z władzą. To prawda, że “okrągły stół” nie zainicjował budowy nowego państwa w pełni wolnego od wad PRL-u. Są to jednak zagadnienia należące już do rozrachunków III Rzeczypospolitej.

Zmarnowana szansa

RMP mógł w wolnej Polsce zainicjować proces budowy silnego stronnictwa prawicowego, jednak okres odzyskiwania niepodległości zbiegł się z silnym kryzysem wewnątrz samego Ruchu. Zabrakło woli wspólnego działania i niezbędnej determinacji. Trzeba powiedzieć też o słabościach programowych, które ujawniły się najostrzej w momencie, gdy po upadku komunizmu dawna opozycja stanęła przed zadaniem prowadzenia polityki państwowej. Teoretycznie RMP był najlepiej przygotowany do tego dzieła, wyrastał bowiem poza obszarem zabobonów demokratycznego socjalizmu. Na łamach “Polityki Polskiej” na długo przed okrągłym stołem pojawiły się teksty i omówienia rzeczników demokratycznego kapitalizmu. Postulaty odbudowy samorządu terytorialnego i odrodzenia własności prywatnej zgłaszane na marginesie opozycyjnej myśli politycznej okazały się wartościowymi składnikami ustroju niepodległej Rzeczypospolitej.

Jednak RMP – podobnie jak cała opozycja – nie był przygotowany do rządzenia. Nie miał programu ekonomicznego alternatywnego względem projektów reformowania gospodarki socjalistycznej. Nie dysponował także wnikliwą analizą stanu instytucji państwowych, wymiaru sprawiedliwości, policji, wojska. Dochodziła do tego słabość polityczna i organizacyjna Ruchu. RMP był zaprojektowany jako ugrupowanie mające odegrać kluczową rolę w formowaniu się polskiej prawicy, jego przywódcy nie mieli jednak politycznej woli odegrania roli opisywanej w wystąpieniach programowych i publicystyce “Polityki Polskiej”.

W dokumentach Ruchu przywoływany był wzór Ligi Narodowej jako formacji, która dysponowała wielką siecią instytucji społecznych. Tymczasem dorobek instytucjonalny środowiska był bardzo niewielki, RMP pozostał ugrupowaniem elitarnym, niezdolnym do zorganizowania wokół siebie odradzającej się prawicy.

Dziś pozostaje więc dziedzictwo Ruchu, który przywrócił myślenie w kategoriach interesu narodowego i stanowił przykład twórczej ideowej prawicy. Być może najcenniejszym i nadal pożytecznym składnikiem spuścizny Ruchu jest metoda kształtowania środowiska politycznego, oparta na systematycznej pracy formacyjnej. Po roku 1989 prawica zaniechała działań z zakresu edukacji politycznej, co fatalnie wpłynęło na jakość polskiej prawicy. Gołym okiem widać również, że proste, techniczne koncepcje naprawy naszego obozu poniosły klęskę. Klęskę poniosła także idea przemiany pokoleniowej jako panaceum na słabość prawicy. W myśl poglądów głoszonych przez Ligę Republikańską i środowisko “pampersów” młodzi mieli okazać się bardziej ideowi i kompetentni niż starzy politycy. Utworzony przez dwudziestolatków RMP nigdy nie głosił prostych recept wzrostu politycznego i nie uprawiał polityki młodzieżowej, szedł za to drogą samodzielnego kształtowania programu i szeroko zakrojonej pracy edukacyjnej. Powrót do RMP-owskiego modelu pracy formacyjnej, której celem będzie uformowanie się ideowych elit prawicowych na wysokim poziomie kompetencji jest warunkiem odrodzenia polityki polskiej.

Kazimierz Michał Ujazdowski

tekst ukazał się w „Kwartalniku Konserwatywnym” nr 6

Zapisz się na newsletter

Zostaw swój e-mail i bądź na bieżąco z działaniami Kazimierza Michała Ujazdowskiego

(wymagane) Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji o działalności Kazimierza Michała Ujazdowskiego

FreshMail.pl